Nike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowejNike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowejNike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowejNike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowej
W reklamach gloryfikować, w realu deprymować kobiety? Nie na tym polega brand purpose (fot. Pixabay)

Nike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowej

Nike nie radzi sobie z kobietami. I wcale nie chodzi o rynek odzieży sportowej
Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

-

dziennikarz, Marketing przy Kawie

Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

dziennikarz
Marketing przy Kawie

Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, na co dzień pisze o wszystkim, co związane z motoryzacją. Zafascynowany nowoczesnymi technologiami, fotografią oraz rynkiem gier komputerowych. W wolnym czasie (którego ma coraz mniej) przechodzi kolejne gry RPG lub nadgania serialowe zaległości.

Miała myśli samobójcze, straciła okres na trzy lata i złamała pięć kości. Tak skończyła się przygoda Mary Cain, obiecującej sportsmenki, z obozem sportowym w Oregonie. Może sprawa zostałaby zamieciona pod dywan, gdyby nie fakt, że cały program sygnowała marka Nike.

Na trzydziestolecie sloganu „Just do it” Nike naprawdę kroczył już na krawędzi, choć dla laików kampania nie wyróżniała się na tle innych. Wykorzystano zdjęcie gracza futbolu amerykańskiego, Colina Kaepernicka, z napisem: „Wierz w coś, nawet jeśli oznacza to poświęcenie wszystkiego”.

Ryzyko staje się jasne, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Colin klęknął podczas odegrania hymnu narodowego, co miało być sprzeciwem wobec rosnącej w Stanach rasowej niesprawiedliwości.

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się