Kody między mediami

Być może już niedługo gazety, opakowania i strony internetowe zaroją się od fotokodów – małych obrazków skanowanych przez aparat telefonu komórkowego. O genezie projektu, użyteczności dla konsumentów i marketerów rozmawiamy z pomysłodawcami wprowadzenia kodów do Polski, Rafałem Głowackim i Pawłem Babutem z firmy PTK Centertel – operatora sieci Orange.

Wywiad przeprowadził Tomasz Gregorczyk

Rafał Głowacki

Product manager w PTK Centertel

Paweł Babut

Project manager w PTK Centertel
Kody między mediami

Projekt wystartował w wakacje 2007 roku. Wprowadzenie fotokodów, zwanych też kodami matrycowymi lub kodami 2D, było efektem inicjatywy pracowników PTK Centertel oraz doświadczeń Orange na pozostałych rynkach europejskich. Pomysł został zaakceptowany przez zarząd firmy. Efektem było podpisanie porozumienia z innymi operatorami, dotyczącego fotokodów, płatności zbliżeniowej oraz telewizji cyfrowej dostępnej przez komórkę.

Paweł BabutPaweł Babut

Doszliśmy do wniosku, że rynek przyjmie nowe narzędzie, o ile nie ograniczymy się do naszych użytkowników, ale razem z pozostałymi operatorami stworzymy wspólny standard.

Na świecie fotokody funkcjonują w kilku różnych wersjach. Istnieje kilka standardów, np. BeeTag, QR Code, który jest popularny w Azji, a także chyba najpopularniejszy w Europie DataMatrix, który będzie również obowiązywał w Polsce.

Rafał GłowackiRafał Głowacki

Najgorsza byłaby „wojna standardów” już na początku wprowadzania usługi. Podobnie było z SMS-ami o podwyższonej opłacie. Zaczęły one dobrze działać wtedy, gdy przestało funkcjonować równocześnie kilka różnych taryf.

Późną jesienią 2007 roku do prac nad kodami dołączyła Era, a na początku tego roku Plus i Play. Od tego momentu projekt nabrał dużego tempa. Pracownicy Centertela jako pierwsi testowali fotokody, usługa zaś zaczęła być promowana na rynku od lipca bieżącego roku.

Prawie dla wszystkich

Do odczytu kodów potrzebujemy specjalnego programu, który każdy może bezpłatnie zamówić (ściągnięcie oprogramowania wiąże się ze standardową niewielką opłatą za transmisję danych, nie jest pobierana żadna dodatkowa opłata za samo oprogramowanie). Pod numer 8085 należy wysłać SMS o treści „Fotokody”, a po odebraniu wiadomości zwrotnej „kliknąć” na przesłany link (czasami trzeba wybrać opcję „użyj szczegółu wiadomości”). System automatycznie rozpozna model naszej komórki i zostanie pobrana odpowiednia aplikacja. Mając ten program i oczywiście aparat fotograficzny w telefonie, możemy swobodnie skanować fotokody i łączyć się z treściami multimedialnymi „ukrytymi” pod nimi. Operatorzy będą dbali, aby coraz większa grupa aparatów była obsługiwana przez czytnik fotokodów. Co więcej, nowe telefony będą miały taki czytnik zainstalowany już przez producenta telefonu – nie trzeba będzie zamawiać aplikacji.

To operatorzy są ambasadorami nowego narzędzia i to oni będą z początku nadawać ton w tej usłudze. Na pierwszy ogień pójdą własne materiały komunikacyjne i marketingowe. Kody mogą być też drukowane na gazetkach abonenckich czy opakowaniach, skąd skierują zainteresowanych do strony z konkursem lub bonusem związanym z produktem.

Innymi słowy – kody od początku będą używane jako standardowe narzędzie do codziennej komunikacji, tak aby zapoznać i przyzwyczaić do niego użytkowników. PTK Centertel będzie też bezpośrednio informować o tym swoich klientów za pomocą SMS-ów. Ale żadne namawianie nie pomoże, jeśli sami nie zobaczą oni korzyści, jakie wynikają z używania obrazków z „czarnymi kwadracikami”, nazwanych fotokodami.

Paweł Babut

Jest to narzędzie łączące dwa światy, które nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego: świat drukowany i świat telefonii komórkowej. Trudno poznać odbiorcę gazety czy magazynu. Kierując do niego komunikat, nie wiemy, do kogo ostatecznie on trafia. W telefonii mobilnej wiemy, kto stoi za każdą komórką. Jeśli połączymy te dwie płaszczyzny, tworzy się świetne i wyjątkowe narzędzie marketingowe.

Niestety, nie od razu obejmie ono wszystkich. Ciągle funkcjonuje na polskim rynku grupa aparatów telefonicznych, które nie potrafią czytać fotokodów. Zazwyczaj po prostu nie mają aparatów fotograficznych, wyposażone są w czarno-białe wyświetlacze i nie tworzy się na nie żadnych treści multimedialnych. Jednak – jak twierdzi Paweł Babut – nie powinno to być poważnym ograniczeniem dla rozwoju kodów w Polsce.

Paweł Babut

Rotacja komórek jest bardzo duża i czas działa na naszą korzyść. Dzisiaj nawet w najtańszych telefonach aparat to standard. Za dwa lata trudno będzie napotkać aparat telefoniczny bez kamery, podobnie jak dzisiaj nie wyobrażamy sobie telefonu, do którego nie można by było podłączyć słuchawki wkładanej do ucha, a przez wiele lat takie telefony były produkowane.

Fotokody nadają się nie tylko do prasy drukowanej, ale też do mediów elektronicznych. W przypadku monitorów CRT lub starszych telewizorów, które odświeżają obraz z częstotliwością 50 Hz, mogą pojawić się trudności z odczytaniem kodu, ale mimo to odczyt fotokodów jest możliwy. Ekrany LCD, wszystkie laptopy i nowe telewizory odczytują kody bez najmniejszego problemu. Możliwe jest też odczytywanie obrazu z projektora multimedialnego.

Po co fotokody konsumentom…

Paweł Babut

W gazecie drukowanej mamy ograniczoną ilość miejsca. Powiedzmy, że dostaje pan na publikację dwie strony. Pewnie chciałby pan rozszerzyć temat lub pokazać czytelnikowi jakieś dodatkowe materiały. Można to zrobić za pomocą kodów, które linkują do odpowiedniej strony. A przy okazji można sprawdzić, ile osób dokonało takiej operacji.

Rafał Głowacki

Jeśli na przykład czytamy w artykule, że jakiś polityk powiedział coś zabawnego, to sczytując fotokod pod tekstem, możemy posłuchać, jaką gafę popełnił.

I odwrotnie – jeśli siedzimy przed komputerem, kody pozwalają na zachowanie danych, które przydadzą się nam, gdy odejdziemy od monitora. Przeglądamy ofertę jakiegoś sklepu, ale nie zapisujemy adresu i nie sprawdzamy go na planie miasta, tylko za pomocą fotokodu ściągamy plan z trasą dojazdu na Google Maps. Zamawiamy newslettery na komórkę. Kupujemy bilet przez Internet i zachowujemy go w telefonie w formie fotokodu, który później odczyta bramkarz. Skanujemy kod na przystanku i odtąd mamy zawsze przy sobie rozkłady jazdy.

Paweł Babut

Przeprowadziliśmy eksperyment: poprosiliśmy kilkudziesięciu uczestników spotkania o wpisanie do telefonu adresu www.nasza-klasa.pl – najzwyczajniej, z klawiatury. Najszybszy zrobił to w ciągu 40 sekund, najwolniejszy w 1,5 minuty. Za pomocą kodu robimy to w kilkanaście sekund i bez możliwości błędu. Sam myślnik we wspomnianym adresie trudno znaleźć w znakach telefonu, jak skomplikowane byłoby więc wpisywanie adresów np. z ukośnikami i tak dalej… Dlatego nikt nie wpisuje długich adresów do komórki. Jeśli nawet próbuje, szybko się zniechęca i tracimy klienta, który mógłby zacząć używać Internetu w komórce jak normalnego narzędzia. Fotokod maksymalnie upraszcza cały ten proces.

Fotokod może prowadzić na stronę internetową, ale niekoniecznie. Kod jest „wyzwalaczem” pewnej akcji – uruchamia określone aplikacje w telefonie. I tak na przykład sczytanie kodu zawierającego wizytówkę to nic innego, jak otwarcie pliku vCard. Przejdźmy teraz na drugą stronę barykady i zobaczmy, co mogą dać fotokody marketerom i dużym firmom.

… i marketerom

Fotokody mogą być szczególnie przydatne dla marketerów.

Rafał Głowacki

Do chipsów dołączane są czasem płytki z darmowymi gierkami promocyjnymi. Dokładnie to samo można zrobić przez komórkę i to bez kosztów produkcji płytek. W USA zaczęto umieszczać fotokody pod nakrętkami od napojów, tak jak w tradycyjnych konkursach. Dziś musimy wpisywać długie ciągi dziwnych znaków np. w treści SMS-a, a w przyszłości wystarczające będzie zeskanowanie odpowiedniego fotokodu.

W świat kodów matrycowych wprowadzają operatorzy, ale później wszystko oczywiście zależeć będzie od wyobraźni marketerów i wydawców prasy.

Rafał Głowacki

Operatorzy mogą być partnerami akcji marketingowych, udostępniając technologię i dostęp do komórek milionów klientów. Oczywiście na początku musimy zrobić jakiś zaczyn, żeby ciasto zaczęło wyrastać. Powstanie pewna masa krytyczna. Szacujemy, że sieć Orange ma ponad półtora miliona użytkowników już obecnie potencjalnie zdolnych skanować fotokody. Inni operatorzy zapewne mają podobny potencjał i wspólnie jesteśmy w stanie dość szybko nasycić rynek na tyle, że wydawcy będą zainteresowani publikacją tych kodów. To z kolei spowoduje, że sami użytkownicy będą chcieli ściągnąć aplikacje do ich czytania lub też uzyskać nowszy telefon, który im to umożliwi.

Paweł Babut

Przez kilka miesięcy będziemy prowadzili pilotaż, tzn. będziemy sprawdzali, jaki jest odbiór wśród klientów i zainteresowanie partnerów. Oczywiście podczas pilotażu nie będziemy pobierać żadnych dodatkowych opłat ani od partnerów pilotażowych, ani tym bardziej od klientów. Pionierzy, którzy skorzystają z naszej oferty, zyskają cenne i zupełnie nowe informacje, np. o tym, w jakich mediach publikacja fotokodów jest najbardziej efektywna i gdzie przynosi najlepsze rezultaty.

Współpraca między wydawcą a operatorem jest bardzo prosta: od partnerów wymaga się jedynie podania linków, do których prowadzić mają kody. Następnie są one wklejane na platformie operatora, partner zaś otrzymuje kod w postaci pliku bitmapowego PNG (do wykorzystania na stronach WWW lub w wiadomości e-mail) bądź pliku EPS (do wykorzystania w druku).

Będzie fajnie?

W Europie w niemal każdym kraju pracuje się nad fotokodami. Polska jest pod tym względem na dość zaawansowanym etapie, podobnie jak Dania, Hiszpania i Francja. W Japonii fotokody są już codziennością. Wiadomo jednak, że Japończycy są narodem geeków i w dziedzinie technologii daleko nas wyprzedzają, mają też nieco inne aparaty telefoniczne.

Paweł Babut

Wcale nie ma pewności, że skoro coś udało się w Japonii, to wyjdzie i w Europie. Były już przypadki usług WAP oraz i-mode, które u nas się nie przyjęły – zastrzega . – Wierzymy, że fotokody staną się tak popularnym narzędziem, jak SMS-y. Wszyscy, którym pokazujemy tę usługę, mówią: „Fajne!”. Rzecz w tym, żeby powiedział tak klient.