Młodzi nie chcą miłej atmosfery

Czego w żadnym razie nie powinniśmy robić, chcąc dotrzeć do nastolatków z przekazem marketingowym online? Jak postrzegają oni reklamę internetową i dlaczego tak wielu z nich ma problemy z koncentracją?

Z Julią Izmałkową rozmawia Jakub Müller

Julia Izmałkowa

z wykształcenia jest psychologiem, pracowała jako strateg w agencjach reklamowych (DDB, Euro RSCG). Jest wykładowcą, występuje na konferencjach oraz pisze artykuły do magazynów branżowych. W 2005 r. założyła firmę Izmałkowa Consulting, specjalizującą się w wykorzystywaniu badań etnograficznych do celów marketingowych i biznesowych. Współpracując z ekspertami z różnych dziedzin, firma realizuje badania m.in. dla takich firm, jak MTV, Agros Nova, Polski Lek, Agora, Netia, Johnson&Johnson, Bacardi, Egmont, Eurobank, ING, Philip Morris czy Pan Media Western.

Młodzi nie chcą miłej atmosfery
AdvertisementAdvertisement
Jakub MüllerJakub Müller

Co mogą dać nam badania etnograficzne dotyczące młodego konsumenta w Internecie, czego nie zapewnią klasyczne badania?

Julia IzmałkowaJulia Izmałkowa

Przede wszystkim wiedzę o rzeczywistych, a nie tylko deklaratywnych zachowaniach konsumentów. Przykładem może być badanie nastolatków ze średnich miast, które sprawdzało, jak korzystają oni z wyszukiwarek internetowych.

Zgodnie z powszechną opinią Internet Explorer czy Firefox nie mają dla przedstawicieli tej grupy wiekowej żadnych tajemnic. Okazało się jednak, że istnieje pod tym względem duże zróżnicowanie w zależności od płci. Dziewczynki między dwunastym a czternastym rokiem życia nie potrafią np. zapisywać adresów ciekawych stron w zakładkach – ręcznie wpisują całe adresy na karteczki.

Takie niuanse pozwalają rozpoznać wzorce zachowań i przewidzieć, jak przełożą się one na rynkowe powodzenie określonych produktów. Wiedząc, że jednym z podstawowych narzędzi używanych przez nastolatków jest komunikator Gadu-Gadu (jak sami mówią – drugie obok ksero udogodnienie, bez którego nie przetrwaliby szkoły), można było przewidzieć, że także iPhone zdobędzie ich uznanie.

Choć produkt Apple ma wady, podstawą jest to, że obsługuje się go w sposób intuicyjny. SMS-y pisze się w nim podobnie jak w komunikatorach (tzn. cała korespondencja jest widoczna), jest dużo kolorowych ikonek.

Co więcej, iPhone wpłynął m.in. na zmianę oczekiwań użytkowników wobec produktów elektronicznych. Wielokrotnie obserwujemy, jak pięciolatki, których rodzice korzystają z iPhone’a, próbują „przewijać” treści na ekranie telewizora w taki sam dotykowy sposób, w jaki można to robić w iPhonie.

Zachęcamy do lektury
tego interesującego wywiadu!

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do niego oraz

4915 innych artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się