Ogarnianie chaosu mediów społecznościowych. Czy są postępy?

Życzyłbym sobie, żeby marketerzy częściej patrzyli na swoje działania bardziej analitycznie.

Z Janem Zającem, prezesem agencji badawczej Sotrender, rozmawia Justyna Mądro

dr Jan Zając

Badacz i psycholog. Współzałożyciel i prezes agencji badawczej Sotrender, specjalizującej się w social media i tworzeniu własnych narzędzi do ich badania. Adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Absolwent SGH i UW, stypendysta Uniwersytetu Bocconi w Mediolanie oraz Uniwersytetu w Leuven. Autor wielu publikacji na temat psychologii Internetu i prowadzenia badań online. Wykładowca na studiach magisterskich i podyplomowych z zakresu marketingu internetowego oraz badań społecznych i marketingowych.
Ogarnianie chaosu mediów społecznościowych. Czy są postępy?
Justyna MądroJustyna Mądro

Jakiś czas temu powiedziałeś, że social media to lekki chaos. Nadal tak jest? Czy może coś już zmieniło się na lepsze?

Jan ZającJan Zając

Nie wiem, czy na lepsze, ale na pewno social media są bardziej uporządkowane, i to w kilku wymiarach. Przede wszystkim kolejne platformy wprowadzają algorytmy porządkujące wyświetlane treści. Jeśli chodzi o Facebooka, sprawa jest znana. Działa to od dawna, aczkolwiek różne przestawienia pokrętła w edge ranku wpływają na to, że z jednej strony widzimy treści od konkretnych znajomych, a z drugiej strony – profile marek. W związku z tym marketerzy mniej lub bardziej jęczą, że teraz już nikt nie widzi ich treści.

Natomiast jest to bardzo charakterystyczne, że podobną politykę wprowadzają kolejne platformy. Wprowadzono analogiczne rozwiązanie w Instagramie, widoczność treści jest także regulowana na Twitterze, choć ten serwis długo opierał się tego rodzaju rozwiązaniom. Wszystko wskazuje więc na to, że porządkowanie treści przez algorytmy będzie trendem znacznie bardziej widocznym.

Już kilka lat temu Radek Zaleski w swojej prezentacji na konferencji InternetBeta mówił o Internecie jako przestrzeni pionierskiej, gdzie na początku panowała wolna amerykanka, a później nastąpił etap kolonizacji i wprowadzania różnego rodzaju regulacji. I tak jest zwłaszcza z mediami społecznościowymi.

Występuje też dodatkowo centralizacja i oligarchizacja. Przykład z Facebooka to memy i strony produkujące memy. Parę lat temu Facebook zdominowany był przez farmy fanów, strony z memami, no i profile typu „Ja jebię” albo „Ruchałabym jak dzika kuna w agreście”. Apogeum przypadło na 2013 rok, kiedy na jedenaście najbardziej angażujących profili polskich tylko jeden nie był profilem memowym ani farmą fanów. I to był profil Roberta Lewandowskiego.

Później to się uporządkowało, wiele z tych profili zostało pozamykanych, a inne są mniej widoczne. Wpływ na to miał m.in. sam Facebook, który odpowiednio ustawił zasięg organiczny. Wśród najpopularniejszych pozostały trzy: Wiedza Bezużyteczna, Demotywatory i Kwejk, natomiast pozostałe należą już do prawdziwych marek, ewentualnie celebrytów albo mediów.

Zachęcamy do lektury
tego interesującego wywiadu!

Zamów bezpłatny newsletter, aby otrzymać dostęp do niego oraz

4915 innych artykułów

Masz już konto? Zaloguj się