Zgoda buduje trwałe więzi

E-mail marketing to ciężki kawałek chleba. Musimy sprawić, aby wiadomość o konkursie, nowym produkcie czy obniżce cen dotarła do osób rzeczywiście należących do naszej grupy docelowej. Potem trzeba zainteresować adresatów tematem e-maila na tyle, aby zechcieli go otworzyć. Kiedy już to zrobią, należy zapobiec skasowaniu wiadomości w ciągu trzech sekund i nakłonić do jej przeczytania. A gdy już odbiorcy ją przeczytają, pozostaje nam tylko sprawić, aby podjęli działania, na których nam zależy. Wysiłek się opłaca, bo e-mailing to bardzo niskie koszty dotarcia do klienta, mierzalność efektów oraz możliwości precyzyjnego targetowania w niezwykle atrakcyjnej grupie konsumentów – internautów. Pytanie tylko: jak to osiągnąć?

O regułach prowadzenia kampanii, najnowszych tendencjach i o tym, czy e-mailing zawsze musi być nudny, z Eweliną Straszewicz rozmawia Tomasz Gregorczyk

Ewelina Straszewicz

Project manager w firmie Interactive Marketing Partner. Absolwentka Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2004–2006 pracowała w agencji reklamowo-poligraficznej Edda na stanowisku account managera, od 2006 – w agencji interaktywnej na stanowisku Jet.Mail project manager.

Zgoda buduje trwałe więzi
Tomasz GregorczykTomasz Gregorczyk

Jakie jest nastawienie do e-mailingu wśród polskich użytkowników Internetu?

Ewelina StraszewiczEwelina Straszewicz

Na początku trzeba wprowadzić jedno rozróżnienie, które pomoże nam zrozumieć, na czym polega specyficzna ambiwalencja uczuć internautów w odniesieniu do akcji e-mailingowych.

Istnieją dwa rodzaje e-malingu – wysyłki reklamowe, inaczej nazywane akwizycyjnymi, oraz newslettery. Wysyłką reklamową nazywamy taki e-mail, który ma na celu wypromowanie danego produktu lub usługi. Może być wysłany zarówno do adresatów z bazy własnej, jaki i tych z bazy zewnętrznej, do której wysyłka po prostu została zakupiona. Newslettery natomiast to cykliczne, regularnie wysyłane biuletyny informacyjne, dystrybuowane przez właścicieli baz do swoich prenumeratorów. Aby otrzymywać newsletter, w świetle prawa polskiego odbiorca musi wyrazić na to zgodę. Tylko w ten sposób może znaleźć się w bazie e-mailingowej wybranego portalu, serwisu czy po prostu firmy chcącej informować go o swoich osiągnięciach.

I tu przechodzimy do sedna sprawy. Wciąż rośnie popularność newsletterów – to po prostu świetny kanał komunikacji między nadawcą a odbiorcą. Jeśli internauta wyraził zgodę na otrzymywanie newsletterów lub sam zapisał się na listę wysyłkową za pomocą formularza na stronie – to oznacza, że chce otrzymywać takie informacje. Wysyłki reklamowe są już jednak znacznie bardziej problematyczne, nawet jeśli są wysyłane przez właścicieli newslettera, na którego prenumeratę się zgodziliśmy. Ma to również swoje źródło w zalewie spamu zagranicznego, który jest tak dokuczliwy i irytujący. Tendencja do wysyłania e-mailingu stricte komercyjnego wyraźnie spada na korzyść newsletterów, które zaczynamy lubić i na które coraz chętniej się zapisujemy

Zachęcamy do lektury
tego interesującego wywiadu!

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do niego oraz

4915 innych artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się