Ryzyko zaniedbań

Ryzyko wydaje się wpisane w prowadzenie biznesu. Co zatem oznacza stwierdzenie, że można nim zarządzać? Rozmowa o przewadze „holistycznych” systemów risk management nad rozwiązaniami „silosowymi” oraz o sposobach ich skutecznej implementacji w firmach.

Z Rafałem Rudnickim rozmawia Tomasz Gregorczyk

Rafał Rudnicki

Niezależny konsultant zarządzania ryzykiem gospodarczym. Laureat głównej nagrody StrategicRISK European Risk Management Awards 2008 w kategorii „Enterprise-wide Risk Programme of the Year” (za najlepszy program zarządzania ryzykiem w Europie w 2008 r.). Wyróżniony jako jeden z trzech najlepszych europejskich menedżerów ryzyka w 2008 r. – „European Risk Manager of the Year”. Założyciel i długoletni prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Ryzykiem Polrisk. W latach 2007–2008 Członek Zarządu FERMA (Federacji Europejskich Stowarzyszeń Zarządzania Ryzykiem), członek AIRMIC (brytyjskiego Stowarzyszenia Menedżerów Ryzyka i Ubezpieczeń). Przez 5 lat pełnił funkcję group risk managera w międzynarodowej grupie logistycznej, gdzie zbudował system zarządzania ryzykiem i wprowadził go w kilkunastu spółkach Grupy w dziewięciu krajach europejskich. Jako „Marine and Logistics Practice Leader” działa w grupie brokerskiej MAI.

Ryzyko zaniedbań
Tomasz GregorczykTomasz Gregorczyk

Wiele różnych środowisk biznesowych rozmaicie rozumie pojęcie zarządzania ryzykiem. Szczególnie wyraźnie pokazują to komentarze ekspertów i osób zarządzających, dotyczące ostatniego kryzysu finansowego. Większość instytucji, które poległy na kryzysie, twierdzi, że miały wdrożone systemy zarządzania ryzykiem. Przeważająca liczba ekspertów holistycznego zarządzania ryzykiem (ze mną włącznie) twierdzi natomiast, że wspomniane instytucje nie miały wdrożonego tego rodzaju systemu. Nie oznacza to, że jedna ze stron kłamie – oznacza jedynie, że inaczej rozumiemy termin „zarządzanie ryzykiem”. Czym więc jest zarządzanie ryzykiem według Pana?

Rafał RudnickiRafał Rudnicki

W języku angielskim nazywa się je enterprise risk management (ERM), holistic risk management lub business risk management. Wszystkie te nazwy wskazują na to, że nie chodzi o zarządzanie jedynie grupami ryzyka pewnego typu: finansowego, IT czy bezpieczeństwa fizycznego, ale
o zarządzanie każdym typem ryzyka, jakie może zagrozić nadrzędnym celom firmy. Celem zarządzania ryzykiem jest doprowadzenie do takiego stanu zarządzania firmą, aby mogła ona z wyprzedzeniem zdiagnozować zagrożenia, jakie przed nią stoją, ale też i pojawiające się na horyzoncie szanse. Zagrożenia mają być z wyprzedzeniem eliminowane, a szanse wykorzystywane.

Nie są to działania spontaniczne, przeprowadzane na tak zwanego menedżerskiego nosa, ale prowadzone za pomocą całej machiny, która w sposób uporządkowany „omiata radarem” otoczenie firmy i pozwala na odpowiednią reakcję z wyprzedzeniem. Z tą machiną związane są działania kontrolne, procedury i – tu dwie wersje – albo osoby oddelegowane specjalnie do działań w ramach tej dziedziny, albo menedżerowie jedynie część swojego czasu i wysiłku intelektualnego poświęcający na zarządzanie ryzykiem.

Cała trudność polega na tym, aby ta machina harmonijnie współdziałała z tym, co się dzieje w firmie na co dzień, a nie tworzyła dodatkowego gorsetu biurokratycznego, jak to czasem bywa z kontrolingiem czy z działami ISO. To wielkie dodatkowe zagrożenie dla risk management – jeśli stanie się ono tylko narzuconym obowiązkiem lub, co gorsza, skostniałym i szczegółowym systemem określającym, jak należy postępować, skutki jego wprowadzenia mogą być opłakane. Po prostu menedżerowie przestaną myśleć, a zaczną działać według sztywno ustalonych reguł.

Zachęcamy do lektury
tego interesującego wywiadu!

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do niego oraz

4915 innych artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się