Porozmawiać w gronie znajomych

Największe serwisy społecznościowe przestały być zabawą grupy entuzjastów i stały się prawdziwym biznesem. I jak każdy biznes zaczynają funkcjonować jako marki, promować swoje usługi i stosować inne modele uzyskiwania przychodów.

Marketing i tajemnice funkcjonowania serwisu społecznościowego odsłania Tomasz Gregorczyk w rozmowie z Michałem Kulką i Albertem Szybińskim

Michał Kulka

Dyrektor marketingu w serwisie Grono.net. Pracował m.in. jako kierownik warszawskiego oddziału biura reklamy portalu Onet.pl, dyrektor biura reklamy w Expanderze, główny specjalista ds. rozwoju produktu w PTC (sieć Era), a także country manager w Sportingbet. Z Grono.net związany od początku 2007 r. Jest odpowiedzialny za opracowanie i realizację kompleksowej strategii marketingowej i sprzedażowej serwisu oraz rozwój produktów partnerskich. Członek Mensy.

Albert Szybiński

Dyrektor działu IT serwisu Grono.net. Studiował użytkowanie nowych technologii w zarządzaniu międzynarodowym. Pracował jako IT manager w eTel Polska oraz project manager w Emisji i Mobile Solutions. Od lipca 2006 r. kieruje działami rozwoju oprogramowania oraz utrzymania systemów i usług w Grono.net.
Porozmawiać w gronie znajomych
Tomasz GregorczykTomasz Gregorczyk

Jak prowadzi się skuteczny marketing tak bardzo specyficznego produktu, jakim jest serwis społecznościowy?

Michał KulkaMichał Kulka

Jedyną możliwością wejścia do serwisu takiego jak Grono jest otrzymanie zaproszenia. Dla osoby bez zaproszenia serwis jest (na razie) tylko zbiorem zdjęć ludzi należących do tej społeczności. Nie istnieje więc coś takiego jak klasyczny marketing. Kosztowny ATL jest mało racjonalny. Trudno sobie wyobrazić billboard z zaproszeniem do czegoś, do czego i tak ktoś musi cię zaprosić.

Marketing promujący Grono nazywam stymulowaniem rozwoju organicznego. Rozwijamy produkt i rozmawiamy z aktualnymi użytkownikami w taki sposób, aby chcieli zapraszać nowe osoby.

Jest jednak zestaw klasycznych chwytów wykorzystywanych przez wszystkie serwisy, które docierają do takiej grupy docelowej jak my (zrąb naszej grupy to ludzie w wieku 15-25 lat, druga warstwa to 25-35-latkowie). Docieramy do niej przez współorganizację lub objęcie patronatu nad projektami, które docierają do tej grupy lub są przez nią organizowane. Wchodzimy nawet w małe akcje organizowane przez grupy studentów czy uczniów. Niekoniecznie zależy nam na big-bangu i promowaniu olbrzymich imprez, choć również takie obejmujemy patronatem. Jeżeli projekt jest organizowany przez studentów z Lublina i tam się odbywa, to wiadomo, że nasze pojawienie się z marką Grono.net i konkretną ofertą jest odbierane przez nich lepiej, niż gdy nasze logo pojawia się na wielkiej, masowej imprezie.

Grono nie jest jedną wielką społecznością – jest społecznością społeczności. Sama nazwa nie jest przypadkowa. Stąd też wynika nasza skłonność do działania najbardziej lokalnie, jak tylko to możliwe. Lokalnie nie tylko w sensie geograficznym, ale także pod względem zainteresowań czy kierunków rozwoju.

Tomasz Gregorczyk

Jak zatem sprawiacie, że ludzie chcą należeć do Grona?

MK

Jak wiadomo z badań, Grono ma w tej chwili nadreprezentację w Warszawie. Tu idea Grona szybko trafiła na podatny grunt i błyskawicznie się rozwinęła. Doszło do takiej sytuacji, że wśród młodych ludzi nie być w Gronie to coś co najmniej dziwnego. Próbujemy podobną sytuację kreować w innych miejscach.

Wyszukujemy wśród aktualnych gronowiczów osoby, które mają na zewnątrz Grona jakiś status społeczny: liderów opinii czy po prostu osoby popularne. Zapraszamy je do różnych projektów lub do grupy tak zwanych moderatorów społecznych, moderatorów interwencyjnych czy ambasadorów Grona, a one dzięki temu prezentują Grono swoim znajomym.

Druga sprawa to patronaty. Młody człowiek widzi, że Grono jest tam, gdzie on – że patronuje imprezom, na których on bywa, jest obecne w jego ulubionych lokalach czy klubach, patronuje płytom, które mu się podobają – i zaczyna zastanawiać się, czym Grono jest. Wystarczy wtedy prosta informacja, że jest to miejsce, w którym można się komunikować i utrzymywać kontakt z przyjaciółmi, aby powstał idealny grunt w sytuacji, gdy taka osoba dostaje zaproszenie.

Z kolei zaproszenia wysyła się raczej osobom, które rzeczywiście się zna. Zresztą z ostatnich badań wynika, że ludzie w Polsce utrzymują w Internecie kontakty z osobami, które znają w realu. Robi tak 72% użytkowników; jedynie 28% poznaje w Internecie nowe osoby i używa go do utrzymywania z nimi kontaktów. Ta wiedza zupełnie zmienia sposób myślenia o sieciach społecznych. Sieć Grona opiera się na znajomościach, które istnieją w świecie rzeczywistym, są przenoszone do Internetu, tam są kultywowane i stopniowo rozwijane.

Powoduje to też, że rejestrując się w Gronie, od razu mamy jakiegoś znajomego. W większości serwisów społecznościowych, które nie działają na zasadzie zaproszeń, rejestruję się w pustej przestrzeni – jestem sam. Muszę tych znajomych aktywnie poszukać. Gdy rejestrujemy się w Gronie, naszymi przyjaciółmi zostają wszystkie osoby, które wysłały do nas zaproszenie. Trafiamy więc do przestrzeni, która jest już zagospodarowana i w pewnym stopniu do nas dopasowana.

Tomasz Gregorczyk

Czy w przypadku serwisów społecznościowych można już mówić o działaniu marki? Grono funkcjonuje w umysłach konsumentów jako konkretny brand wiązany z konkretnymi wartościami?

MK

Myślę, że tak, szczególnie tam, gdzie osiągnęliśmy już masę krytyczną, jeśli chodzi o nasycenie. Użytkownicy Grona spędzają w nim większość swojego czasu w Internecie. Zaczynają dzień od sprawdzenia wiadomości na Gronie i w ten sam sposób go kończą. W ciągu dnia łączą się z Gronem i siedzą na nim tak długo, jak się da. Grono jest niezwykle lepkie, a przez to lepiej utrwala się w głowie użytkownika. Jesteśmy jedną z najbardziej cool marek w Polsce (Grono.net otrzymało statuetkę CoolBrands).

Z badań przeprowadzonych przez IQS & Quant wynika, że Grono jest postrzegane jako bezpieczniejsze niż inne serwisy tego typu. Z drugiej strony użytkownicy zdają sobie sprawę, że mimo pozornego zamknięcia do Grona bardzo łatwo dostać zaproszenie. Przeprowadziliśmy niedawno eksperyment, w którym sprawdzaliśmy, jak szybko można zdobyć zaproszenie do tej społeczności, będąc kompletnie oderwanym od tego, co dzieje się w Polsce. Poprosiliśmy znajomą Amerykankę, aby zdobyła jak najwięcej zaproszeń do Grona w jak najkrótszym czasie. W ciągu pół godziny dostała sześć zaproszeń.

Tomasz Gregorczyk

Postawiliście przed sobą ambitny plan zdobycia dwóch milionów użytkowników do końca tego roku. Jak zamierzacie to zrobić?

MK

Właśnie przez skupienie się na tych regionach, w których Grono ma słabszy rozwój organiczny, bo nie osiągnęło masy krytycznej. Grono ma niesamowity potencjał, aby rozwijać się samo. Im więcej ludzi jest w środku, tym więcej może potencjalnie być zaproszonych. Jeśli w danej aglomeracji jest tylko 5% użytkowników Grona, to wytworzenie naturalnego efektu kuli śniegowej jest bardzo trudne. Ale w momencie osiągnięcia 20% w grupie docelowej tworzy się kula śniegowa i z 20 do 50% skaczemy dosłownie w ciągu dwóch miesięcy.

Tomasz Gregorczyk

To ciekawe, że geografia jest tak istotna w przypadku serwisu internetowego…

MK

To naturalne dla sieci społecznych. Jeśli spojrzymy na badania sieci komunikacji poprzez komunikatory internetowe, zobaczymy bardzo podobną sytuację. Oczywiście z czasem sieć się homogenizuje i nie widać już tak istotnych nadreprezentacji. Jednak Grono wciąż jest serwisem dosyć młodym, istnieje dopiero trzy lata (na konkursie CoolBrands było jedną z najmłodszych marek).

Pamiętajmy też, że na początku Grono rozwijało się w zupełnie inny sposób, bo było założone przez grupę kumpli, którzy nie myśleli o nim w kategoriach biznesu – pierwsze pół roku to była zabawa. Do końca bieżącego roku mamy czas, aby zhomogenizować nieco sieć pod względem geograficznym i strukturalnym. Oczywiście dopóki będą istnieć grona tematyczne zajmujące się keczupem, promami kosmicznymi czy szydełkującymi facetami lub innymi absurdalnymi ciekawostkami, sieć nigdy w pełni się nie zhomogenizuje, i o to chodzi!

Tomasz Gregorczyk

Skoro wspomniał pan o tym, że na początku Grono było zabawą, proszę powiedzieć: jaki jest aktualny model biznesowy serwisu?

MK

Mocno pracujemy nad tym, aby uniknąć sytuacji, w której mielibyśmy tylko jedno źródło przychodu. To nasze założenie i realizujemy je nawet kosztem odłożenia tych przychodów w czasie – czyli utrzymujemy dobrą strukturę przychodów kosztem ich wysokości w danym momencie. Oczywiście staramy się je maksymalizować, ale nie jest to w tej chwili priorytetem.

Jak w każdym serwisie internetowym, jednym ze źródeł przychodów jest reklama. Dzielimy ją na reklamę klasyczną oraz – jak nazywamy ją ostatnio „w branży” – reklamę 2.0. Chodzi o działania marketingowe, które możliwe są tylko i wyłącznie w sieciach społecznych. Przykładem może być nasz ostatni projekt dla Samsunga czy dla Warnera, lub też program partnerski, który właśnie wdrażamy.

Kolejnym bardzo ważnym źródłem są dochody bezpośrednio od użytkowników, czyli abonament na rozszerzone funkcje konta. Jeśli ktoś chce zostać aktywnym użytkownikiem Grona, zacząć tworzyć grona i być ich opiekunem, wykupuje niedrogi abonament, w wysokości kilku złotych miesięcznie. Jednocześnie dostaje większe uprawnienia czysto ilościowe, jeśli chodzi o zdjęcia czy filmy. To tak zwani Gronowładni. Korzysta z tego olbrzymia rzesza ludzi, choć nie jest prawdopodobne, aby abonament wykupili wszyscy.

Tomasz Gregorczyk

Wie pan, ilu użytkowników skorzystało z takiego rozszerzenia?

MK

Wiem, ale nie bardzo chciałbym ujawniać.

Tomasz Gregorczyk

Są jeszcze inne źródła dochodów?

MK

Kolejnym źródłem są serwisy mobilne oraz serwisy partnerskie, czyli oferty naszych partnerów składane naszym użytkownikom. Pewnym źródłem są również gronowe gadżety czy płyta, którą wydaliśmy.

Tomasz Gregorczyk

Jak wygląda kondycja waszej konkurencji? Obawiacie się kogoś?

MK

Są w Polsce serwisy, które jeszcze niedawno nie stanowiły żadnej konkurencji, ale miały olbrzymi potencjał i zgodnie z naszymi przewidywaniami zaczęły się rozwijać w kierunku tak zwanego Web 2.0. Trudno nie wspomnieć o Gadu-Gadu, które tworząc Moją Generację, pozycjonuje się jako konkurencja do Grona. Trzeba też powiedzieć o serwisie Fotka.pl, do niedawna typowo fotkowym, który rozwinął się bardzo ładnie w kierunku serwisu społecznościowego. Oczywiście jakość ich narzędzi jest jeszcze zupełnie inna od naszej, ale owszem, postrzegamy ich jako konkurencję.

Tomasz Gregorczyk

A co z zagranicznymi serwisami typu MySpace i mnóstwem innych? Są realną konkurencją dla Grona?

MK

W tej chwili nie stanowią dla nas żadnego zagrożenia. Oferujemy co innego i w inny sposób niż MySpace. Poza tym Polacy nigdy nie przejawiali wielkiej ochoty do używania zagranicznych serwisów, nawet jeśli zostały one spolonizowane. Nie sądzę, aby to się zmieniło w najbliższym czasie. O ile kochamy YouTube, o tyle niespecjalnie kochamy MySpace. Wschodzącą gwiazdą jest oczywiście Facebook, który zabiera MySpace użytkowników. Ale jak na razie Facebook nie chce się tłumaczyć, a Polacy zasadniczo nie znają języków obcych.

Tomasz Gregorczyk

Ale za to Grono zaczyna się tłumaczyć.

MK

Tak. Wynika to z tego, że Polacy coraz chętniej i liczniej wyjeżdżają za granicę i mają tam wielu znajomych. Dlaczego więc nie zaprosić ich do Grona? Trudno oczekiwać, aby obcokrajowiec dobrze radził sobie w polskim środowisku, więc należy przynajmniej przetłumaczyć podstawową strukturę i nawigację. Już teraz tworzą się grona obcokrajowców mieszkających w Polsce lub mających z nią silne związki.

W tej chwili w Gronie inny język ustawiony na stałe ma kilkadziesiąt tysięcy osób. Oczywiście są to także Polacy, którzy chcą uczyć się innego języka. Językowe wersje Grona dotyczą ciągle tego samego produktu, kierowanego na polski rynek. Dodawanie nowych języków jest tylko rozszerzeniem funkcjonalności. Choć nie wykluczamy również wyjścia za granicę w innej formie, nakierowanej na konkretny rynek.

Tomasz Gregorczyk

Odrębność w prowadzeniu tradycyjnego serwisu internetowego i serwisu społecznościowego dotyczy nie tylko marketingu, ale także – a może przede wszystkim – strony technologicznej. Na czym polega ta różnica?

Albert SzybińskiAlbert Szybiński

Grono – zgodnie z trendem Web 2.0 – jest tworzone przez użytkowników. Serwisy społecznościowe wykazują pewne trendy zachowania użytkowników, które bardzo trudno przewidzieć. Są one bardzo trudne do zrozumienia i ogarnięcia. 

Wprowadzając nową usługę, nie wiemy, czy zdobędzie ona popularność. Czasami wydaje nam się, że coś będzie się cieszyło umiarkowanym zainteresowaniem, a tymczasem wszyscy bardzo chętnie z tego korzystają. Może to stwarzać duże problemy technologiczne.

Staramy się, aby cały system Grona był tak zaprojektowany, aby możliwe było skalowanie horyzontalne usług. Jeżeli dana usługa jest mocno obciążona, dodajemy po prostu kolejną maszynę, która jest w stanie przejąć na siebie połowę ruchu. Wiele mniejszych firm nie przewiduje skalowalności, a potem wpada w pułapkę popularności.

Tomasz Gregorczyk

Zdarzyła się taka zaskakująco popularna usługa w przypadku Grona?

AS

Geolokalizacja użytkownika i znajdowanie innych użytkowników na mapie świata. Wydawało nam się, że zdobędzie umiarkowaną popularność, a cieszy się dużą, więc już kilkakrotnie musieliśmy dostawiać nowe maszyny.

Tomasz Gregorczyk

Jak zatem wprowadzać nowe funkcjonalności? Siłą Internetu miała być przecież możliwość dokładnego obserwowania i analizowania zachowań i potrzeb użytkownika.

MK

Cóż, wiele filozofii dotyczących działania Internetu i twierdzeń, że dane behawioralne są takie wartościowe, padło w starciu z praktyką. Na podstawie badań ruchu na stronie lub deklaracji użytkownika może nam się wydawać, że czegoś mu brakuje. Ale kiedy zaimplementuje się taką funkcjonalność, często okazuje się, że się myliliśmy.

Skuteczne działania to mieszanka badań, obserwacji i analizy tego, co robi i mówi użytkownik, a także nieco autorytarnego podejścia wizjonerskiego. Niestety – jeśli ktoś próbuje być innowacyjny w Internecie, musi podejmować tego typu ryzyko.

Nigdy nie będzie tak, że każda nowa funkcjonalność będzie się sprawdzać. Tak jak w przypadku portali: Onetowi nie raz wydawało się, że jakiś serwis będzie hitem, a potem musiał wspierać go miliardami wyświetleń. Czasami było to zupełnie irracjonalne, bo jakość treści i serwisu była bardzo wysoka.

Tomasz Gregorczyk

Podobny przykład z historii Grona?

MK

Uruchomiliśmy jakiś czas temu możliwość dodawania do postów na forach różnych załączników. Chwyciło to błyskawicznie, choć wcale nie jest to nowa funkcjonalność. Do tej pory serwisy Web 2.0 bardzo się broniły przed zaśmiecaniem swoich forów.

Tomasz Gregorczyk

Jak wobec tego wykorzystuje się możliwości Internetu, przede wszystkim informacje o użytkownikach w – jak pan ją nazwał – reklamie 2.0?

MK

W przypadku naszej współpracy z Warnerem – czyli kilkunastu premier filmowych, które gronowicze mogli zobaczyć nawet przed pokazami prasowymi, ze wsparciem w postaci dużej liczby gadżetów – wykorzystaliśmy istniejące kanały komunikacji, czyli galerie zdjęciowe, galerie wideo i fora tematyczne.

W przypadku akcji z Samsungiem przeprowadziliśmy pewien eksperyment: czy jesteśmy w stanie zaserwować użytkownikom taką reklamę, którą sami będą chcieli oglądać. Zaproponowaliśmy im nową skórkę (czyli wygląd serwisu) – skórkę Samsung. Zapowiadała ona konkurs z nagrodami i była w oczywisty sposób reklamowa.

Informacja o nowej skórce była propagowana tylko „kanałami społecznymi” i tekstową reklamą kontekstową. 65 tysięcy osób włączyło i utrzymało tę skórkę przez tydzień. Oczywiście z samym komunikatem o nowej skórce dotarliśmy do znacznie większej liczby użytkowników.

Tomasz Gregorczyk

Stosuje się w Gronie wąskie targetowanie do grup zainteresowań i tym podobnych?

MK

Wykorzystujemy to zarówno w reklamie kontekstowej, jak i w klasycznej reklamie targetowanej na określone obszary czy tematy oraz w akcjach specjalnych. Jeśli promujemy konkurs o indeks, przeznaczony dla uczniów trzecich klas liceów, to wiadomo, że kierujemy się wiekiem, bo po cóż 30-latkowi informacja o konkursie o indeks. Ale trafiamy wtedy również do gron tematycznych, np. „Idę na studia i nie wiem, co wybrać”.

Takie podejście w Internecie istniało od zawsze, ale Grono ma nieco inne możliwości. Nie polegamy na danych deklaratywnych – nie pytamy użytkownika o zainteresowania, tylko obserwujemy, do jakich gron tematycznych się zapisuje. Powiązanie użytkownika z tematyką jest u nas znacznie silniejsze niż w przypadku klasycznych portali.

Ktoś, dajmy na to, czyta sport na Interii – robią tak miliony osób. Ale które z nich czynnie uprawiają sport? Jest to bardzo trudne do stwierdzenia. My możemy takie grupy szybko i łatwo identyfikować i proponować im reklamę, która dla nich jest absolutnie nieinwazyjna. Jeżeli proponuje im się usługę czy produkt związany dokładnie z ich dyscypliną, poziom akceptacji jest bardzo wysoki.

Przy czym bardzo staramy się w tych działaniach nie łamać zasad przyjętych przez agencje marketingu szeptanego – oferta komercyjna nie może udawać czegoś innego. Z drugiej strony zwalczamy działania tych agencji, które nie do końca uczciwie wykorzystują Grono. Często ich pracownicy czy współpracownicy rozsiewają na Gronie reklamę, bardzo często właśnie na gronach tematycznych.

Tomasz Gregorczyk

Co robicie, kiedy wykrywacie kogoś takiego?

MK

W drastycznych przypadkach – kiedy ktoś prowadzi akcję typu „rozdajemy bilety” albo zaczyna rozdawać próbki produktów i nie mówi o tym, że jest pracownikiem agencji lub że uczestniczy w projekcie komercyjnym – blokujemy konto. Jeśli przyznaje, że współpracuje z agencją, staramy się jak najszybciej ją zidentyfikować i proponujemy jej współpracę. Ewentualnie prosimy o zaprzestanie akcji, która nie jest z nami uzgodniona. Prawie zawsze agencje wręcz cieszą się z naszego kontaktu i podejmują współpracę.

Tomasz Gregorczyk

Pewien piszący o Gronie bloger bardzo dziwił się wielkości działu IT serwisu. Jak liczny jest ten dział? Jak wygląda jego struktura?

AS

IT Grona jest podzielone na kilka działów odpowiedzialnych za różne sprawy. Cztery osoby pracują w dziale nowych projektów, dwie w dziale projektów językowych (m.in. wersje językowe). Jest dział R&D, gdzie wymyślane są optymalizacje i na bieżąco pracuje się nad serwisem od strony technicznej. Obserwujemy, które usługi są popularne, które mają duże obciążenia i próbujemy to optymalizować.

Jest również dział poprawek technicznych – to cztery osoby zajmujące się drobnymi poprawkami oraz przetwarzaniem błędów pochodzących od użytkowników. Kolejny dział to graphics and interface, w którym pracuje sześć osób. Ten dział nic nie wymyśla, tylko realizuje to, co zleci mu dział usability. Oprócz tego jest pięciu administratorów, dział testów, osoby zajmujące się bazami danych oraz moja asystentka i ja.

Tomasz Gregorczyk

Jakie są najbardziej aktualne zadania czy też wyzwania, nad którymi pracuje teraz dział IT?

AS

Nie mogę mówić szczegółowo o aktualnych projektach, bo konkurencja na tym rynku jest dość mocna. Tak naprawdę nasze działania sprowadzają się do umożliwienia komunikowania się między użytkownikami i zacieśnienia więzi małych społeczności. Pracujemy nad kilkoma pomysłami, które mają pojawić się we wrześniu i na pewno zaskoczą użytkowników, ale jeszcze za wcześnie, aby o nich mówić.

Na pewno ciągle będziemy rozwijać nasz system hostowania zdjęć i filmów. Liczba zdjęć na Gronie przekroczyła 15 milionów i z tego co wiem jest to najwięcej w Polsce. Każde trzymane jest w trzech rozmiarach, co daje w sumie 45 milionów zdjęć na naszych dyskach.

MK

To swoją drogą zabawne, że choć Grono jest serwisem społecznościowym dla przyjaciół, zupełnie niechcący stało się największym serwisem fotograficznym (w sensie ilości zdjęć) i największym serwisem dyskusyjnym.

Tomasz Gregorczyk

Na pewno bacznie obserwujecie Internet – nowe pomysły i kierunki rozwoju serwisów społecznościowych…

MK

Prawda jest taka, że w serwisach społecznościowych w Polsce w zasadzie nie robimy (prawie) nic nowego. Podobnie było z portalami – wygrywały te, które najszybciej i najlepiej kopiowały sprawdzone rozwiązania ze Stanów Zjednoczonych. Ciągła wojna w blogosferze o to, kto od kogo co skopiował, jest dla mnie trochę absurdalna. Polski Internet od dziesięciu lat bardzo intensywnie i skutecznie kopiuje dobre rozwiązania. I co z tego?

Ciekawe jest to, że bardzo trudno jest dojść do źródła jakiegoś pomysłu. W Internecie są bardzo proste idee – wymyślenie bloga nie było olśnieniem jednej osoby gdzieś w Kalifornii. Prawdopodobnie coś takiego jak dziennik internetowy powstało jednocześnie w wielu miejscach świata, jak tylko stało się to technicznie możliwe i łatwe do zrobienia.

Ponad siedem lat temu tworzyłem serwis OnePhoto.net – w zasadzie serwis społecznościowy. Był on w 100% tworzony przez użytkowników – umieszczali w nim swoje zdjęcia, oceniali je i rozmawiali ze sobą.

Tomasz Gregorczyk

Czyli Web 2.0…

MK

Tak, choć wtedy nikt tak tego nie nazywał, dlatego trochę śmieję się z tego terminu. OnePhoto.net poza designem spełniał wszystkie kryteria definicji Web 2.0: user generated content, long tail, społeczność, sieć i tak dalej. Takich serwisów było wtedy sporo. Część, jak OnePhoto, istnieje do dzisiaj. W blogosferze ludzie potrafią namiętnie dyskutować o tym, czy jakiś serwis jest Web 2.0, czy nie – co mnie osobiście wydaje się dyskusją akademicką.

Tomasz Gregorczyk

Można jednak stwierdzić, w jakim kierunku podąża Internet?

MK

Multimedia – to już w zasadzie truizm. Wraz ze wzrostem przepustowości od tekstu przeszliśmy do zdjęć, a od zdjęć do filmów. Jednocześnie jednak panuje tendencja do maksymalnego upraszczania serwisów – Web 2.0 to przecież minimalizm i prostota.

Jedna tendencja wydaje się nieco przeczyć drugiej. Można tworzyć dzisiaj serwisy, które są obłędnie proste i ubogie, a jednocześnie bardzo popularne. Jest też miejsce dla serwisów, które są wyłącznie serią zmieniających się obrazków. Co ciekawe – kierunek, w którym przez jakiś czas rozwijały się serwisy otwarte, przejęły dziś serwisy komercyjne.

Aby serwis komercyjny, reklamowy czy produktowy mógł osiągnąć sukces, musi być niesamowicie wysokiej jakości jeśli chodzi o grafikę, rozwiązania technologiczne i sposób działania. Już nie można zrobić fajnej strony w tydzień, z pomocą małej agencji. Są to dziś bardzo poważne projekty – mogą dotyczyć zwykłego napoju, ale zastosowana tam technologia, jakość obróbki czy jakość kreatywna jest wprost niesamowita.

Widać więc, że w Internecie równolegle funkcjonuje bardzo wiele różnych rzeczy. Nie wierzę, aby dało się wskazać jeden kierunek rozwoju Sieci. Pewne jest to, że ludzie mają dosyć e-maila.

Tomasz Gregorczyk

Naprawdę?

MK

Nie jest tajemnicą, że większość e-maili na świecie to spam. E-mail przestaje być wydolnym narzędziem, ale pojawienie się Gmaila niezwykle przyspieszy jego ewolucję. Gmail łączy serwis skrzynki pocztowej z czymś, co było dostępne w zamkniętych serwisach na skrzynkach wewnętrznych.

Jest zawsze dostępny, ale bardzo dobrze eliminuje spam. Pomiędzy ludźmi, którzy między sobą korespondują, tworzy sieć, bo udostępnia im komunikator posługujący się listą znajomych użytkownika. Jest mnóstwo aplikacji napisanych dla Gmaila, które pozwalają używać go na wiele różnych sposobów.

Są dwa kierunki rozwoju. Klasyczny e-mail ewoluuje w kierunku webowego interfejsu, bardziej zintegrowanego z innymi usługami. Z drugiej strony wiadomości wewnętrzne, funkcjonujące kiedyś wewnątrz portali czy serwisów społecznościowych do komunikacji między użytkownikami, nabierają funkcjonalności.

Obserwujemy użytkowanie skrzynek pocztowych na Gronie. To bardzo proste rozwiązanie, nie ma jakichś zaawansowanych udogodnień, ale ludzie bardzo chętnie i regularnie z niego korzystają. Podejrzewamy też, że są grupy użytkowników, którzy do komunikacji używają głównie skrzynki Grona. W pewnym momencie te kierunki się spotkają i nareszcie będzie bezpiecznie. Protokół e-maila ma dwadzieścia parę lat, zawsze był i jest „dziurawy”, więc istnieje mnóstwo możliwości do nadużyć.

Oczywiście e-mail nie zniknie z firm, to jasne. Jednak generalnie w Internecie trudno coś przewidzieć. Była niedawno moda na MySpace, a serwis rozwijał się błyskawicznie. Nagle wszystko stanęło i okazuje się, że dynamicznie zaczyna rozwijać się Facebook.

Tomasz Gregorczyk

Jest jakaś przyczyna?

MK

Nie wiadomo. Może MySpace za bardzo się rozwinęło, może jest tam za dużo funkcjonalności i za dużo użytkowników. A może po prostu ludziom zaczęło się to nudzić. Trudno powiedzieć. Trzeba uważać w rozwijaniu nowych funkcjonalności, aby nie zalać ludzi niepotrzebnymi gadżetami, które w pewnym momencie zaczną im przeszkadzać. Należy utrzymać równowagę między multimediami, ilością i „fajnością” gadżetów a prostotą. Mieć w serwisie i jedno, i drugie, ale w odpowiednich proporcjach.