Polski zastój w stanie średnio kreatywnym

Polacy nie chcą pracować zespołowo, wstydzą się swojej kultury i niechętnie podejmują ryzyko. Ale mają świetną architekturę, kuchnię i filmowców.

Na pytania Tomasza Gregorczyka o to, co hamuje rozwój polskiej mody i wzornictwa, odpowiada Carol Morgan – specjalistka w dziedzinie komunikacji mody

Carol Morgan

Wykładowczyni prestiżowej szkoły artystycznej Central Saint Martins z Londynu. Zajmuje się śledzeniem trendów, marketingiem mody oraz konsultacjami w zakresie designu. W Europie współpracuje z dużymi sieciami handlowymi jako projektant i konsultant ds. marketingu, działa w branży modowej, bankowej w zakresie doradztwa w komunikacji, strategii marki i trendów. Odgrywa kluczowe role w firmach wprowadzających nowe marki na brytyjski rynek. Interesuje się szczególnie wpływem różnic kulturowych na modę i wzornictwo.
Polski zastój w stanie średnio kreatywnym
Tomasz GregorczykTomasz Gregorczyk

Fashion communication jako działalność praktyczna istnieje niemal od zawsze. Jako kurs akademicki – od niedawna. Jak trafił na wyższe uczelnie?

Carol MorganCarol Morgan

Rzeczywiście fashion communication na uczelniach jest względnie nowym programem. Ale nawet tam nie traktujemy go zbyt akademicko. Główną ideą komunikacji mody jest przekonanie, że ludzie muszą myśleć kolektywnie – możesz być świetnym projektantem, ale jeśli nikt nie kupuje twoich ubrań, nikt nawet nie widział ich fotografii, twoja działalność nie ma większego sensu. No, może ma, jeśli chcesz zostać artystą. Ale w zawodzie projektanta nie chodzi o to, żeby być artystą, tylko żeby robić ubrania dla ludzi.

Celem fashion communication jest zatem propagowanie wizji projektantów. I racja, w tym sensie ma to bardzo długą tradycję, m.in. magazyny o modzie, fotografię itd. Sama na wykładach mówię o historii komunikacji mody. Jednak chyba nie wszyscy rozumieją jej wagę i istotę, a stosunkowo nowy termin podkreśla, że chodzi o proces: zaczyna się on od idei projektanta, a kończy na komunikacji.

Tomasz Gregorczyk

Załóżmy, że fashion communication chcą zajmować się dwie osoby: jedna ma spore doświadczenie w marketingu, ale nic nie wie o modzie. Druga o modzie wie wszystko, ale niewiele o komunikacji. Która ma większe szanse na sukces? Która musi więcej nadrobić?

Carol Morgan

To typowo polskie pytanie. W Wielkiej Brytanii panuje tradycja pracy zespołowej, w której nie chodzi o to, kto jest od kogo lepszy czy ważniejszy. Istotny jest zespół i wspólna praca. Zawsze próbuję zachęcać do tego moich słuchaczy w Polsce. I mam wrażenie, że nie zawsze mi się to udaje. Polacy nie chcą pracować zespołowo. Mam nadzieję, że przynajmniej młodzi będą się zmieniać pod tym względem.

Odpowiedź na twoje pytanie brzmi: żadna z tych osób nie ma LEPSZEJ perspektywy. W przeszłości zdarzało się, że modą rządził albo marketing, albo design. Dziś tej przepaści już nie ma. Trzeba mieć i strategię marketingową, i strategię designerską – i muszą one ze sobą korespondować.

Nie ma sensu projektowanie ubrań, których nikt nie chce. Marketing mody musi być wyczulony na subtelności designu, a projektanci muszą być wyczuleni na kwestie marketingowe. To jest spore wyzwanie, bo niekiedy ludzie nie chcą słuchać się nawzajem. A z pewnością nie w Polsce.

Tomasz Gregorczyk

Skąd tak radykalna opinia o polskich zdolnościach do współpracy?

Carol Morgan

Uwielbiam pracować w Polsce, ale niekiedy bywa naprawdę trudno. A jestem tu już po raz piętnasty, więc co nieco wiem o waszej kulturze. Dopóki nie zaczniecie pracować zespołowo, nie będziecie mieli w Polsce mocnej mody.

Tomasz Gregorczyk

Już nie tylko o modę chodzi – Polacy niespecjalnie lubią dzielić się swoimi pomysłami i umiejętnościami, to prawda. Jednak w dużej mierze są świadomi tego problemu…

Carol Morgan

Wszyscy są świadomi. Dlatego mam nadzieję na zmianę.

Tomasz Gregorczyk

W każdym wywiadzie udzielonym w Polsce mocno podkreślasz też inną cechę polskich studentów, z którymi się spotykasz – unikanie ryzyka. To mnie akurat nieco dziwi. Przecież to młodzi ludzie, powinni mieć naturalną skłonność do ryzyka.

Carol Morgan

Zdziwisz się, ale wydaje mi się, że młodzi ludzie stają się coraz mniej skłonni do ryzykowania. I to nie tylko w Polsce. W Wielkiej Brytanii dzieci są uczone, żeby nie rozmawiać z nieznajomymi. Unika się wszelkiego ryzyka już od początku, a rodzina jest przede wszystkim po to, aby chronić.

Są rzecz jasna między naszym krajami spore różnice – nastroje gospodarcze są obecnie w Wielkiej Brytanii o wiele gorsze niż w Polsce. Ale to też bezpośrednio wynika z tego, że wy nie ryzykujecie. Macie teraz trochę stabilności, ale tworzycie w ten sposób mniej kreatywne społeczeństwo.

Na pewno polski świat mody jest średnio kreatywny. A przecież macie na przykład fantastyczne środowisko filmowe! Mam wrażenie, że uciekacie od własnej historii…

Tomasz Gregorczyk

…a ja mam wrażenie, że skupiamy się na niej aż za bardzo.

Carol Morgan

Jasne, że ta historia była w dużej części niewesoła, ale nowość można stworzyć tylko opierając się na historii, wracając do tego, co było dobre, co się udało. Takie rzeczy trzeba wydobyć, rozebrać i poskładać na nowo.

To oczywiście ogromne ryzyko i niewielu je podejmuje. Robią tak polscy filmowcy i dlatego osiągnęliście w tej dziedzinie tyle sukcesów. Ale o tych sukcesach również w Polsce nie mówicie! Dlaczego tak rzadko chwalicie się Polańskim?

Anglicy też coraz częściej unikają wyzwań, bo za bardzo się boją – zapaści gospodarczej czy terroryzmu. Wy nie macie tego rodzaju lęków, a przynajmniej nie w takim stopniu, więc moglibyście chętniej podejmować ryzyko. Bez ryzyka panuje stagnacja.

Tomasz Gregorczyk

Mówiłaś o konieczności nawiązania do historii. Ciekawe, że wiele polskich marek odzieżowych, które odniosły sukces, udawało marki zagraniczne – począwszy od włoskich, francuskich czy angielskich nazw. W większości unikały jakichkolwiek polskich skojarzeń.

Carol Morgan

Mogę sobie wyobrazić, dlaczego tak się działo tuż po komunizmie. Ale dziś? Zauważyłam też, że rzadko słyszę, żeby Polacy komplementowali nawzajem swój wygląd. Ale musimy uważać, żeby ten wywiad nie zamienił się w jakąś listę oskarżeń, bo przecież przyjeżdżam tu tak często i mam także do powiedzenia całą masę dobrych rzeczy o Polsce!

Tomasz Gregorczyk

To porozmawiajmy teraz o dobrych rzeczach.

Carol Morgan

Nie powiem, żeby zrozumienie polskiej kultury zawsze było proste, ale bardzo lubię ludzi w waszym kraju. Uwielbiam polską kuchnię – tylko znów: prawie nikt się nią nie chwali! Widać wyraźnie wasz brak dumy z własnej kultury.

Uwielbiam polski krajobraz: kombinację miast i natury, gór i wody. I podoba mi się to, jak Polacy korzystają z tego świata, który mają: wychodzą na zewnątrz, nie siedzą w domach, dbają o siebie.

Tomasz Gregorczyk

Czy to nie kwestia perspektywy? Wiem, że Polacy potrafią mówić o historii bez końca, a swojej kuchni wcale się nie wstydzą (przynajmniej nie wszyscy). Ale może przy obcokrajowcu nie czują się do końca swobodni? Nawet językowo?

Carol Morgan

Zdaję sobie sprawę, że są mniej otwarci w stosunku do mnie, bo jestem z zagranicy. Od upadku komunizmu minęło ledwie dwadzieścia pięć lat i część Polaków nie miała aż tak wielu okazji do rozmów z obcokrajowcami o historii.

Tomasz Gregorczyk

No dobrze, ale twoi polscy studenci urodzili się już w latach 90. Już nie znają żadnych barier.

Carol Morgan

I widać, że są bardziej otwarci. To daje mi nadzieję, że zmiana jest możliwa. Również w Wielkiej Brytanii, gdzie dzieją się teraz rzeczy, które mogą doprowadzić do katastrofy. A jeśli do niej dojdzie, ja na pewno w kraju nie zostanę. Wymądrzam się na temat Polski, a sama reprezentuję kulturę, która zaraz się rozpadnie.

Tomasz Gregorczyk

Naprawdę?

Carol Morgan

Kiedy to mówię, wszyscy reagują „O mój Boże, co ty wygadujesz!?”. Ale popatrz: brytyjska scena polityczna jest w rozsypce. Pieniądze wydaliśmy na wojny. Premier to jakiś dowcip. Zagraża nam terroryzm. Społeczeństwo przestaje funkcjonować, bo rozpadła się rodzina. Nikt nie wierzy już w żadne wartości, wszyscy są skoncentrowani wyłącznie na sobie. Istnieje tylko ja, ja i ja. Myślisz, że kiedy w windzie jest mało miejsca, ktoś się przesunie? Każdy ma na uszach słuchawki, więc realni ludzie dokoła nie są mu do niczego potrzebni.

Za pięćdziesiąt lat będziemy społeczeństwem idiotów, bo wtedy już w ogóle nie będziemy umieli się ze sobą komunikować. Mam nadzieję, że Polska nie będzie rozwijać się w tym kierunku – niestety wiele na to wskazuje. Jedynie wasze przywiązanie do rodziny pozwala sądzić, że nie będzie aż tak źle.

Tomasz Gregorczyk

Co najbardziej zmieniło się w Polsce od twojej pierwszej wizyty piętnaście lat temu?

Carol Morgan

Po pierwsze – nie spotkałam jeszcze Polaka, który by doceniał skalę tych zmian. Ja zaś dostrzegam zmianę już po pół roku nieobecności w waszym kraju. Przykład: architektura, dbałość o prezencję, moda – nie widzicie może tych zmian, bo są stopniowe. Podziwiam te dokonania, choć zauważam, że nie we wszystkich dziedzinach jest równie dobrze.

Powtórzę raz jeszcze: wznoszenie nowych budowli, odnawianie miast – to fantastyczna robota! Wasza nowa architektura jest niesamowicie inspirująca.

Tomasz Gregorczyk

Moment – nie oponowałem, kiedy mówiłaś o filmie czy kuchni, bo wiem, że można w Polsce znaleźć świetnych artystów i dobre jedzenie. Ale współczesna architektura i poszanowanie krajobrazu są ostatnie na liście rzeczy, z których Polacy są dumni! Wręcz przeciwnie – wydawane są kolejne książki (zresztą świetne) o tym, jak fatalna jest sytuacja pod tym względem.

Carol Morgan

Macie na przykład w Krakowie fantastyczny nowy budynek – Centrum Kongresowe. Nawet łazienki w tym centrum są po prostu fenomenalne. Wierz mi, byłam w setkach hoteli, ale tak urządzonych i wykończonych jak w Polsce nie ma na świecie wiele. Wszystko jest na czas, wszyscy są uprzejmi. Byłam nie tak dawno w naprawdę drogim hotelu w Liverpoolu – w kranach nie było ciepłej wody (a był środek zimy). I nikt się tym nie przejmował, nikomu nie zależało. Pod tym względem w Polsce jest o niebo lepiej.

Naprawdę – architektura i poszanowanie przestrzeni z jej konkretną historią to jeden z waszych największych atutów. Wracając jeszcze do Centrum Kongresowego: mam nadzieję, że weźmiecie przykład z Centrum Pompidou czy innych instytucji tego typu i będziecie wykorzystywać to miejsce w nieszablonowy sposób. W Wielkiej Brytanii galerie i muzea nie są tylko galeriami i muzeami.

Nawet przestrzeń trzeba użytkować wspólnie i wpuścić do niej muzykę, rozrywkę czy gastronomię. Wspólna praca daje zresztą wiele radości i wzbogaca nasze życie.

Tomasz Gregorczyk

Skoro rozmawiamy o kulturach mniej lub bardziej promujących podejmowanie wyzwań – spotkałaś miejsca wyjątkowo sprzyjające kreatywności?

Carol Morgan

Problem właśnie w tym, że ludzie często mówią o kreatywności tak, jakby to było coś, co spada nagle z nieba. Londyn – dość stereotypowo uznawany za kreatywne miejsce – jest stymulujący, ale głównie dlatego, że stanowi mieszaninę bardzo wielu kultur.

Kreatywność to cecha umysłu, nastawienie. Nie talent, tylko coś, czego można się nauczyć. Rodzi się z ciekawości. Niestety, w wielu kulturach ciekawość nie jest premiowaną cechą – ot, choćby zagadywanie do ludzi, których nie znasz, bywa uznawane za niegrzeczne.

Nie ma osób z natury niekreatywnych – wszyscy są kreatywni, jeśli tylko będą mieli odpowiednie nastawienie. Życie jest nieprzewidywalne, trzeba z tej nieprzewidywalności skorzystać. Być twórczym oznacza być tu i teraz.

Oczywiście, wyzwania oznaczają wysiłek, a nie każdemu chce się wysilać. Nawet w tej chwili: mogłabym ci opowiadać, jak to w Polsce jest uroczo – co zresztą jest prawdą – ale zamiast tego wolę mówić o tym, na czym mi zależy, choć nie jest to łatwe.

Tomasz Gregorczyk

Istotne i ciekawe rzeczy rodzą się, kiedy wyjdziemy ze swojej – jak to się teraz mówi – strefy komfortu.

Carol Morgan

Tak. I z ogromnym zainteresowaniem obserwuję ludzi, którzy wyszli poza swoją strefę komfortu – Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii. Jest w polskiej kulturze jakieś DNA uczenia się, ale też jest pewna upartość, która mu przeczy. Polacy bardzo mocno wierzą w indywidualizm, co bardzo mnie zaskakuje, bo w końcu tyle lat mieszkaliście w komunizmie.

Tomasz Gregorczyk

Może właśnie dlatego.

Carol Morgan

Może. W każdym razie idea wspólnotowości w Polsce nie działa. Młody polski projektant nie ma takich możliwości, jak jego rówieśnik w Londynie. Ten z Londynu łatwo znajdzie chętnych do współpracy grafików czy fotografów, wynajmie zaprzyjaźnione studio itp.

Dla projektanta praca zespołowa to konieczność. Ktoś musi uszyć twoje ubrania, ktoś inny musi je sfotografować – nie możesz wszystkiego zrobić sam. Kończysz szkołę, chcesz pracować na swoje nazwisko i co? Jak masz to zrobić bez żadnego wsparcia?

Mam wrażenie, że dla Polaków moda jest czymś elitarnym, kojarzonym z wielkimi pieniędzmi. Szkoda, bo to odrzuca wiele potencjalnych talentów. A nie potrzeba nam na świecie wyłącznie prawników i księgowych.

Byłam ostatnio w Chinach i oczywiście bariery w dostępie do mediów społecznościowych doprowadzały mnie do szaleństwa. Ale kolektywność, którą tam widziałam, w niektórych dziedzinach po prostu się sprawdzała. Widziałam malarzy i designerów, którzy tworzyli we wspólnych pracowniach. Nikt się nie obawiał, że ktoś inny podpatrzy jego pomysły. Zresztą w praktyce indywidualizm nie musi wykluczać kolektywizmu, można stosować obie strategie naraz.

W Chinach oprócz zespołowego podejścia istnieje również, co oczywiste, wiele rygorystycznych przepisów, bo to w końcu kraj socjalistyczny. Ale ludzie znajdują sposoby na obejście regulacji – podobnie przecież było i w Polsce. Kreatywność rodzi się z wyzwań i wysiłku, nie z siedzenia przed telewizorem w domu i zerkania na laptopa.

Carol Morgan była gościem Cracow Fashion Week 2015, organizowanego przez Szkołę Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie (Krakowskie Szkoły Artystyczne).