Jak być dobrym inwestorem venture capital?

Wyczucie i szczęście to w tej dziedzinie podstawa. Ale są też umiejętności, które można w sobie wyrobić i doskonalić.

Z Pauliną Szyrmer (500 Startups) rozmawia Tomasz Gregorczyk

Paulina Szyrmer

Program manager w firmie 500 Startups. Organizuje kursy dla inwestorów venture capital. Przygotowane przez nią projekty edukacyjne odbywały się w kilkunastu krajach. Absolwentka London School of Economics i Uniwersytetu Georgetown w Waszyngtonie. Obecnie mieszka w Meksyku. 
Jak być dobrym inwestorem venture capital?
Tomasz GregorczykTomasz Gregorczyk

Porozmawiajmy o start-upach, ale z perspektywy nieco innej niż zwykle. W firmie 500 Startups prowadzi Pani program edukacyjny dla inwestorów venture capital.

Paulina SzyrmerPaulina Szyrmer

Tak. Coraz więcej osób interesuje się venture capital i chciałoby więcej wiedzieć na ten temat. Zaczęliśmy organizować kursy w zeszłym roku razem z Uniwersytetem Stanforda. Przyjeżdża około czterdziestu osób z całego świata, chcących podnosić swoje umiejętności jako venture capitalists.

Chcą zrozumieć, jak oceniać start-upy ubiegające się o finansowanie i jak podejmować dobre decyzje inwestycyjne. Profesorowie ze Stanforda odpowiadają za część teoretyczną, a za drugą, bardziej praktyczną, 500 Startups. Zapraszamy przedstawicieli najlepszych firm venture capital z Doliny Krzemowej, aby dzielili się z uczestnikami swoim doświadczeniem.

Tomasz Gregorczyk

Kim są uczestnicy takiego kursu? Aniołowie biznesu?

Paulina Szyrmer

Jedna trzecia uczestników pracuje dla funduszy kapitałowych, jedna trzecia to aniołowie biznesu i jedna trzecia pracuje dla funduszy rodzinnych. Mamy też coraz więcej osób z funduszy rządowych, na przykład ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru, Chin, ostatnio również z Gruzji. Wiele rządów zakłada własne fundusze inwestycyjne, żeby rozwijać przedsiębiorczość w swoich krajach.

500 Startups jest jedną z pierwszych firm w Dolinie Krzemowej, które wyszły poza Kalifornię i aktywnie szukają inwestorów oraz przedsiębiorców chcących coś zmienić w swojej branży albo w swoim kraju. Jesteśmy nastawieni na różnorodność. Dbamy o to, żeby w kursach brały udział kobiety, osoby w różnym wieku, przedstawiciele najróżniejszych państw, ras i tradycji. Ich cele także są bardzo zróżnicowane – niektórzy na przykład chcą inwestować wyłącznie w firmy, które mają jakiś wpływ społeczny.

Tomasz Gregorczyk

Czego ci ludzie chcą się od was nauczyć? W jakich obszarach czują brak kompetencji?

Paulina Szyrmer

Oprócz nauczenia się strategii inwestycyjnych i nawiązania kontaktów chcą przede wszystkim uzyskać wiarę we własne umiejętności. Niektórzy dopiero zaczynają – są przedsiębiorcami, którzy zarobili pieniądze i chcieliby je zainwestować. Mają tylko to doświadczenie, które zdobyli w swojej firmie. Inni z kolei mają doświadczenie w innych obszarach, na przykład w nieruchomościach. Wielu z nich przyjeżdża spoza Doliny Krzemowej, chcą dopiero zrozumieć tę kulturę, poznać nowe trendy, nawiązać kontakty. Czyli mają wiedzę techniczną, ale dotyczącą tylko ich kraju czy regionu.

Uczymy ich między innymi tego, że powinni skonkretyzować to, w jakich firmach chcą się specjalizować. Jeżeli mówią na przykład, że chcą się specjalizować w firmach polskich – to jest to zbyt ogólne. Powinni zdecydować, w jakich rodzajach firm, w jakich branżach mogą wnieść wartość dodaną. Gdzie mogą wnieść nie tylko fundusze, ale i pomóc firmie przez mentorowanie i własną sieć kontaktów.

Tomasz Gregorczyk

Osobie niezorientowanej inwestor jawi się raczej jako osoba pasywna, która czeka tylko na propozycje.

Paulina Szyrmer

W Dolinie Krzemowej jest inaczej. Panuje duża konkurencja, dobrzy inwestorzy wyszukują najlepsze firmy, śledzą decyzje innych inwestorów, spotykają się z pomysłodawcami. Na kursie „Stanford – 500 Startups” zaproszeni venture capitalists mówili, że często pytają przedsiębiorców konkretnej branży o to, którzy z ich kolegów i koleżanek są najlepsi, albo która firma w ich akceleratorze czy w kręgu znajomych jest dobra. Inwestorzy ciągle szukają, nie są pasywni.

Nasz kurs jest stosunkowo drogi, kosztuje 24 tysiące dolarów za dwa tygodnie. Ludzie, którzy przyjeżdżają, wyszukują fundusze, żeby móc za niego zapłacić. Są bardzo aktywni. Chcą jak najwięcej skorzystać.

Tomasz Gregorczyk

W podsumowaniu jednego z kursów napisała Pani, że inwestowanie jest bardziej sztuką niż nauką. W czasach mierzalności i rozbudowanych narzędzi business intelligence brzmi to zaskakująco.

Paulina Szyrmer

Wynika to stąd, że każdy znany inwestor, który był prelegentem na kursie – choćby Tim Draper, Jeff Clavier czy Jason Calacanis – miał nieco inną strategię i nieco inne podejście do tematu. Zastanawiałam się, jakie są wspólne elementy, o których wspominał każdy z nich.

Na pytanie: „Jak być dobrym VC?” wszyscy oni odpowiadali, że to bardziej sztuka niż nauka i że trzeba mieć dobre wyczucie oraz dużo szczęścia. Ale też przyznawali, że są pewne elementy, których można się nauczyć: na przykład można pracować nad swoją marką osobistą. Jeżeli ktoś chce być najlepszym inwestorem w konkretnym regionie czy danej dziedzinie i inwestuje, a jednocześnie często publikuje, tweetuje, bloguje na ten temat, powoli buduje swoją osobistą markę i wizerunek.

W ramach business intelligence pojawiają się ostatnio różne opracowania pokazujące charakterystykę start-upów, które odniosły prawdziwy sukces. Na przykład ze studium opublikowanego przez First Round Capital można dowiedzieć się, że wśród start-upów starających się o wsparcie tej firmy niewiele było takich, które miały w swoich zespołach kobiety. Ale gdy zbadano sytuację po dziesięciu latach funkcjonowania tych firm, okazało się, że te spośród nich, które w gronie wspólników miały przynajmniej jedną kobietę, osiągnęły o 63% lepsze wyniki. W tego typu opracowaniach weryfikowane są stereotypy.

Tomasz Gregorczyk

Jeden z polskich inwestorów venture capital powiedział, że wbrew pozorom stosunkowo łatwo jest znaleźć start-up z dobrym pomysłem, ale znacznie trudniej ludzi, którzy będą w stanie wcielić ten pomysł w życie. Zgodzi się Pani z tym?

Paulina Szyrmer

Myślę, że to prawda. W Dolinie Krzemowej jest takie powiedzenie: „Ideas are cheap”. Pomysły nie są najważniejsze. Często w zgłoszeniach do akceleratora otrzymujemy pomysły, które są do siebie podobne. W tych sytuacjach wybieramy ekipę mającą cechy, które pomogą ten pomysł zrealizować, ale również taką, która będzie w stanie zmienić koncepcję, jeżeli okaże się to konieczne. Bo często w wypadku firm, które odniosły sukces, pomysł końcowy znacznie odbiega od pierwotnego.

Tomasz Gregorczyk

Jakie są ostatnie trendy w Dolinie Krzemowej? W których branżach czy sektorach nasycenie jest bardzo duże, a które były niedoceniane i start-upy mają tam spory potencjał?

Paulina Szyrmer

To zależy. Branż jest bardzo dużo, tyle że jedne są akurat modne i wszyscy się nimi interesują, a inne są mniej modne, ale także można w nich odnieść sukces finansowy. Niektórzy inwestorzy interesują się firmami we wczesnej fazie rozwoju, niektórzy w późniejszej. 500 Startups jest najbardziej aktywną firmą na świecie, jeśli chodzi o start-upy w fazie „seed”.

W akceleratorze próbujemy ostatnio systemu „tracks”, który polega na selekcji większej liczby start-upów z wybranych branż. Nad każdą grupą czuwa i doradza jej ekspert w danej dziedzinie, desygnowany przez 500 Startups. Niedawno przeprowadziliśmy takie próby w branży beauty & fashion, B2B i fintech (financial technology). Jest też wiele nowych firm w dziedzinie rzeczywistości wirtualnej.

Tomasz Gregorczyk

Kilkakrotnie powtórzyła Pani słowa „kontakty”, „sieć kontaktów”…

Paulina Szyrmer

Kontakty są kluczowe. Dawniej uważano, że najważniejszy jest pomysł. Że jest on sekretem i ci, którzy pracują w start-upie, nie mogą nikomu o nim powiedzieć, bo ktoś może im ten pomysł ukraść. Teraz takie nastawienie zanika w Dolinie Krzemowej. Ludzie często otwarcie mówią, nad czym pracują, a przede wszystkim próbują nawiązać kontakty z mentorami ze swojej dziedziny.

Istnieje wiele sieci przedsiębiorców. Ich działanie przypomina trochę to, co dzieje się na najlepszych uczelniach w Stanach Zjednoczonych. Młodzi ludzie starają się o miejsce na takich uniwersytetach nie tylko dlatego, że Stanford czy Harvard mają najlepszych profesorów, ale wręcz bardziej ze względu na sieci kontaktów, jakie tworzą się na tych uczelniach.

To samo dzieje się teraz z najlepszymi akceleratorami. Jeśli ekipa przedsiębiorców z któregoś z czołowych akceleratorów chce spotkać się z osobą zajmującą się product designem w Facebooku czy Twitterze, może dotrzeć do niej jednym e-mailem. Poza taką siecią jest to o wiele trudniejsze.

Kilka lat temu pracowałam dla amerykańskiej firmy, która tworzyła międzynarodową sieć wspierających się wzajemnie przedsiębiorców. Jako pierwszy kraj w Europie, w którym można by rozwinąć taką sieć, firma wybrała Polskę – rynek wschodzący. Byłam w ekipie, która przyjechała na spotkania z liderami polskiego biznesu, żeby pomogli nam wprowadzić tę koncepcję na polski rynek. Ale oni w większości nie byli przekonani, jaką korzyść mieliby z tego odnieść.

Próbowaliśmy sprzedać koncepcję Doliny Krzemowej, ale się nie udało. W Dolinie Krzemowej ludzie cały czas rozmawiają o swoich pomysłach i wymieniają się kontaktami: „Znam kogoś, kto może ci pomóc. Podam ci e-mail, napiszę list polecający…”. W Polsce trudno nam było to przekazać. Ale wiem, że ta mentalność się zmienia.

Tomasz Gregorczyk

Kultura Doliny Krzemowej kojarzy się z jednej strony właśnie z otwartością, kreatywnością i pewnym luzem. Ale drugą stroną pasji i poświęcenia jest zaburzenie równowagi między życiem zawodowym i prywatnym. To prawda?

Paulina Szyrmer

To jeden ze stereotypów Silicon Valley. Dlatego wielu VCs chce inwestować w młodych chłopaków, którzy nie założyli jeszcze rodzin i których bez reszty pochłania pasja do ich pomysłu. Niechętnie inwestowano z kolei w pomysły kobiet z dziećmi, bo uważano, że te przedsiębiorczynie mają inne priorytety. Ten stereotyp cały czas funkcjonuje.

Jeśli chodzi o kulturę pracy, to powiedziałabym, że w Stanach ludzie generalnie żyją pracą, o wiele bardziej niż w innych krajach. Jeżeli ktoś pracuje nad start-upem, to się tym pasjonuje, jest to dla niego najważniejsze i nic dziwnego, że cały czas chce o tym rozmawiać. Niektóre osoby, które nie interesują się technologią, mówią, że w okolicy San Francisco jest nudno, bo wszyscy w kółko mówią o swoich firmach.

Można więc powiedzieć, że jest w tym trochę prawdy, bo ludzie pracujący w start-upach mają wielką pasję. I wierzą, że zmieniają świat.

Paulina Szyrmer była moderatorką rozmowy ekspertów (Accelerace, Angel Investor, Innovation Nest, Wayra, PARP, Kancelaria Prezydenta RP) na temat innowacji i wspierania przedsiębiorczości podczas kongresu „Impact’16: 4.0 Economy” w Krakowie (15-16 czerwca 2016 r.). Marketing przy Kawie był patronem medialnym wydarzenia.