Joanna BerlińskaCzy aktywność przedsiębiorstw w zakresie ESG wymuszają regulacje prawne, czy raczej ważniejszą przyczyną są oczekiwania opinii publicznej i konsumentów?
Daniel Czok Jeszcze w latach 60. czy 70. korporacje zachęcały poprzez reklamy do wzmożonej konsumpcji, szybkiego zużywania produktów i bezrefleksyjnego zastępowania nowymi. U nas takich reklam wtedy nie było, bo sklepowe półki świeciły pustkami, a zjawisko zaistniało na masową skalę dopiero kilkadziesiąt lat później. Minęło 20–30 lat i ten etap na szczęście jest już za nami. Świat się zmienił – okazuje się, że zaczynamy patrzeć szerzej.
Pamiętajmy, że to był rodzaj ewolucji: przed ESG, które jest szerszym pojęciem, było samo „sustainability”, bo tak naprawdę myślenie firm o tym aspekcie zaczęło się dużo wcześniej, niż pojawiły się formalne regulacje. Obecnie nie dziwi już pytanie o źródła pozyskiwania surowców czy sposób, w jaki zatrudniamy i traktujemy pracowników w fabrykach zależnych i naszych. Do tego ważne jest, czy zajmiemy się później recyklingiem lub podarowaniem produktom kolejnego życia – odnowieniem ich, by dalej pełniły swoją funkcję.

