Chodzi o konsumenta ze smartfonem w ręku

Zawsze mówiłam, że aplikacja mobilna nie jest konieczna. I nie o to chodzi, że akurat dzisiaj w 2018 roku nie jest konieczna. Nigdy nie była.

O rozwoju branży mobile rozmawiamy z Moniką Mikowską, CEO agencji Mobee Dick

Monika Mikowska

CEO i współwłaścicielka agencji Mobee Dick, projektującej rozwiązania mobilne i tworzącej strategie obecności marek w świecie mobilnym. Autorka bloga Jestem.mobi. Ambasadorka doskonałego mobile UX design, aktywna w branży interaktywnej od dziesięciu lat.

Chodzi o konsumenta ze smartfonem w ręku
Jacek SzlakJacek Szlak

Działasz na rynku mobile wiele lat. Gdybyś miała podsumować historię rozwoju mobile, szczególnie w Polsce… Tak w pigułce…

Monika MikowskaMonika Mikowska

Początek to 2007 rok i pierwszy iPhone. Wtedy chyba tylko Tomi Ahonen z Nokii przewidywał, że rośnie nam siódme mass medium. I mało kto zdawał sobie sprawę, jak transformujące ono będzie. 2008 – Apple wprowadza market z aplikacjami mobilnymi. Rok później robi to Google. Lata 2009–2010 to pierwsza fala hajpu na aplikacje na świecie, która w Polsce przybiera na sile w roku 2012.

W pierwszej fali brali udział pionierzy, early adopters. Deweloperzy pisali aplikacje, żeby nabyć nowe umiejętności. Nagle zalało nas morze różnych aplikacji narzędziowych, np. budzików, latarek, pogodynek… Dominowały gry i rozrywka.
Druga fala, czyli lata 2012–2013, to już wyraźne zainteresowanie aplikacjami ze strony firm. Powstają aplikacje na potrzeby biznesowe.

Zachęcamy do lektury
tego interesującego wywiadu!

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do niego oraz

4915 innych artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się