Zosia Dutkowska w „Przerwie na kawę” Marketingu przy Kawie - Marketing przy Kawie

Personalia

Przerwa na kawę z... Zosią Dutkowską

W świecie zdominowanym przez obrazy i bodźce wizualne marki muszą odwoływać się do zmysłu słuchu. Pomaga im w tym Zosia Dutkowska, dyrektorka kreatywna, która niedawno założyła (wspólnie z Mateuszem Szmigiero) agencję Szum.

W agencji muzycznej Szum Zosia Dutkowska obsługuje klientów z branży reklamowej, gamingowej i eventowej. Tworzy oprawy muzyczne i koncepcje dźwiękowe. Dziś znalazła czas na przerwę na kawę, żeby odpowiedzieć na kilka pytań.

Zosia Dutkowska i Mateusz Szmigiero, założyciele agencji muzycznej Szum

Zosia Dutkowska i Mateusz Szmigiero, założyciele agencji muzycznej Szum

Jaki jest Twoim zdaniem najbardziej przehype’owany trend w marketingu mijającego roku?

Jako współzałożycielka Szumu odbywam dużo spotkań z potencjalnymi partnerami biznesowymi. Trudno o rozmowę, w której na warsztat nie bierzemy AI. Z jednej strony w pełni to rozumiem. Przy tak dynamicznym rozwoju modeli językowych trudno przewidzieć, w jakim miejscu będziemy za kilka lat. Czy nastanie era, w której tylko najbardziej uprzywilejowany 1% społeczeństwa będzie mógł pozwolić sobie na luksus pracy, a 99% korzystać będzie z dochodu gwarantowanego? Czy Palantir, wspomagany rozwiązaniami AI, w niepożądanych rękach doprowadzi do pełnej inwigilacji jednostek? Jest wiele pytań i mnogość odpowiedzi ekspertów.

Z drugiej strony – odnoszę wrażenie, że zdążyliśmy już oswoić się z narzędziami AI. Owszem, są pomocne w tworzeniu kontentu, robieniu riserczu, mogą być inspiracją do rozpoczęcia prac kreatywnych. Nie zastąpią jednak oryginalnej myśli opartej na obserwacjach i wnioskach wyciągniętych z obcowania z „prawdziwymi” ludźmi, na naszej wrażliwości i intuicji. W tym kontekście wszechobecne dyskusje na temat AI odczuwam już jako antytrendujące.

Jaka jest Twoja ulubiona kampania reklamowa? (oprócz tych, przy których pracowałaś)

Jestem ultrafanką praktycznie wszystkich globalnych kampanii Cupry. Estetycznie nie przepadam za ich designem motoryzacyjnym, ale marketingowo są dla mnie tak przekonujący, że gdybym rozważała kupno nowego samochodu, na pewno wzięłabym pod uwagę Cuprę 🙂

Kocham ich mariaż z muzyką elektroniczną, wieloletnie partnerstwo z festiwalem Primavera i śmiałość w dokonywaniu niestandardowych wyborów muzycznych. Potrafią rewelacyjnie grać brzmieniami elektronicznymi i SFX-ami. Dobrym przykładem jest choćby hiszpański spot z Rosalią – „Abecedario”. Warstwa muzyczna jest bardzo intensywna, mimo że oszczędna. Twórcy korzystają głównie ze zróżnicowanych SFX-ów i kilku elektronicznych efektów dźwiękowych, których zwieńczeniem jest superrozpoznawalny motyw przewodni z numeru „Saoko”. Majstersztyk!

Rewelacyjne są też spoty Cupry, w których Primavera ogłasza line-up festiwalu (np. ten z 2023 roku). Zupełnie nieoczywisty pomysł na reklamę marki w formie ogłoszenia programu.

Czego nie dowie się o Tobie ktoś, kto przeczyta tylko Twoją zawodową notkę bio na konferencję branżową? (pasje, zainteresowania, doświadczenia)

Nie dowie się tego, że bardzo nie lubię prasować 😉 I że mimo mojego wieloletniego doświadczenia pracy w kulturze z wykształcenia jestem też tłumaczką ustną i zdarzyło mi się pracować przy mocno zróżnicowanych eventach. Kosmicznym doświadczeniem były komisje kredytowe w dużym w banku albo konferencja branżowa eksporterów mięsa. Lubię mnogość dziwnych tematów i jak już w coś się wkręcę, to chętnie mocno się w nie zagłębiam.

Z jakim zjawiskiem w marketingu wiążesz największe nadzieje na przyszłość?

Jestem zachwycona tym, że marki coraz częściej stawiają na projektowanie aktywacji i doświadczeń immersyjnych offline, na pogłębianie relacji „w realu”, sprytnie wykorzystując przy tym najnowsze technologie. Tym chcemy zajmować się też w Szumie – tworzeniem koncepcji na doświadczenia muzyczne.

Odnoszę wrażenie, że jako społeczeństwo wciąż gonimy za trendami technologicznymi. Instalujemy przymusowo nowe apki (bo promka w Żabce lub Rossmannie, bo trzeba odpisywać szybko na Slacku, bo fajnie móc zmierzyć poziom decybeli w pomieszczeniu), jesteśmy przebodźcowani, nie mamy przestrzeni na pogłębione, niespieszne rozmowy. Mnogość urządzeń i aplikacji jest korzystna dla dużych korporacji, tech bros i firm, które sprzedają nam swoje produkty, kierując się celami zarobkowymi. Mam poczucie, że zwłaszcza w branży marketingowej, w której tak ważne jest „bycie na bieżąco”, trudno o zachowanie balansu pomiędzy życiem w internecie i „na zielonej trawce”.

Przy tej okazji gorąco polecam lekturę „Hałasu” Małgorzaty Halber. Dawno nie czytałam tekstu, który tak mocno poruszyłby moje czułe struny. Czuję, że zwłaszcza jeden z cytatów najlepiej odzwierciedla dzisiejszą rzeczywistość: „Kiedyś było więcej historii linearnych, które miały swój początek i koniec, i w międzyczasie nie przychodziło powiadomienie”.

W muzyce cieszy mnie, że istnieją artyści, którzy wbrew presji medialnej potrafią wyrazić swoją niezgodę na szaleńcze tempo pracy, bezrefleksyjne niejednokrotnie wydawanie płyty za płytą, produkcję utworów na kilogramy. Wydłużony czas poświęcony na twórczość w wielu przypadkach przekłada się na jakość. Dla przykładu, Rosalia pracowała nad swoim doskonałym albumem „Lux” około dwa-trzy lata, sięgając po teksty filozoficzne i mistyczne, zgłębiając meandry aż czternastu języków. Wielki szacunek.

Jaki serial polecasz jako inspirację, kopalnię insightów dla marketingu?

Niezwykle inspirujący jest dla mnie satyryczny serial HBO „The Comeback”. Nie jest to serial wprost o branży marketingowej, ale mnóstwo z padających tam kąśliwych spostrzeżeń można by z łatwością przełożyć na realia pracy kreatywnej w dziedzinach pokrewnych. Zderzenia mocnych charakterów, realia pracy w dużych zespołach kreatywnych, zacieranie się granic pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym, dostosowywanie wizji twórczej do uśrednionych gustów publiczności. Wybitne aktorstwo, intrygująca wielowarstwowość formalna.

Główną bohaterką jest powracającą na ekran ex-gwiazda telewizji Valerie Cherish, która dostaje rolę w nowym sitcomie. Fabuła przedstawiona jest w formie reality show śledzącego każdy krok Valerie: wyzwania związane z powrotem do łask producentów i reżyserów, obsesję na punkcie bycia lubianą. Dodatkową warstwą meta jest obsadzenie w roli Valerie Lisy Kudrow, która sama jest przecież ex-gwiazdą „Przyjaciół”. Nie jest to „najwygodniejszy” wybór filmowy – niełatwo skonfrontować się z brutalną krytyką branż kreatywnych – ale myślę, że to interesujące doświadczenie. Bardzo polecam.

Doceniasz naszą pracę?

Postaw kawę redaktorom i pomóż tworzyć jeszcze lepsze treści.


Postaw mi kawę na buycoffee.to


Reklama