- 0
- 1
UOKiK ukarał Biedronkę – 105 mln zł za akcje promocyjne
Sieć sklepów Biedronka wprowadzała klientów w błąd podczas akcji promocyjnych „Specjalna Środa” i „Walentynkowa Środa”. Obietnica „Zwrot 100% na voucher” była prosta, a konsumenci zaskoczeni, gdy po zakupach dowiadywali się o zasadach i limitach. Prezes UOKiK nałożył na spółkę Jeronimo Martins Polska karę blisko 105 mln zł.
W sklepach Biedronka na początku ubiegłego roku odbyły się jednodniowe akcje promocyjne „Specjalna Środa” i „Walentynkowa Środa”. Klienci byli zachęcani do kupienia określonych produktów, ponieważ mieli otrzymać „Zwrot 100% na voucher”. Stało się inaczej. Warunki wykorzystania vouchera były bardziej skomplikowane, niż przedstawiały to reklamy:
- w radiu,
- aplikacji mobilnej,
- na profilu Biedronki na Facebooku,
- w sklepach sieci.
Konsumenci nie mogli wykorzystać vouchera przy następnych zakupach na dowolny asortyment, tak jak sugerowało hasło reklamowe. W związku z tym, za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów…
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny nałożył na Jeronimo Martins Polska blisko 105 mln zł kary
Obietnica „Zwrot 100% na voucher” brzmi bardzo atrakcyjnie i prosto, ale w przypadku Biedronki wprowadzała w błąd. Konsumenci nie mieli swobody w dysponowaniu środkami z vouchera. Przy jego wykorzystaniu obowiązywały konkretne reguły i ograniczenia. Klienci Biedronki najczęściej dowiadywali się o nich dopiero odbierając voucher wraz z paragonem za zakupy.
„W aplikacji podano – kup ptasie mleczko Wedel i otrzymaj voucher gratis o równowartości zakupu. Przy towarze ten sam zapis. A po zakupie z kasy wychodzi voucher, ale na ZAKUP soków o min. wartości 25 zł” – to jedna ze skarg na niejasne i wybiórcze informacje o promocji.
Produkty promocyjne nie były powiązane z tymi, na które otrzymywało się voucher
Przykładowo, za zakup parówek przysługiwał voucher na owoce i warzywa. Za kupno czekolady – na kosmetyki. Za kupno mięsa – na napoje czy słodycze. Przy tym, aby go wykorzystać, trzeba było zrobić kolejne zakupy ze wskazanej przez przedsiębiorcę kategorii i wydać na nie określoną sumę.
- „A co mają wspólnego tulipany z mrożonkami?”,
- „Gdy otrzymałem voucher, okazało się, że umożliwia on zakup jedynie środków piorących”,
- „Coraz bardziej skomplikowane te wasze promocje (…). Wprowadzacie w błąd i nie podajecie istotnych informacji”.
To wybrane fragmenty spośród wielu sygnałów od zdezorientowanych klientów sklepów sieci Biedronka, którzy zachęceni obietnicą „zwrotu 100% na voucher” chcieli korzystać z promocji.
O tym powiemy, a o tym już nie
Konsumenci nie mieli realnej możliwości zapoznania się z rzeczywistymi warunkami akcji promocyjnych w momencie, gdy – zachęceni reklamą – decydowali się z nich skorzystać. To, o czym klientom sieci handlowej nie powiedziano w materiałach reklamowych, miało duże znaczenie dla oceny atrakcyjności promocji i podjęcia decyzji o zakupach.
Tymczasem o:
- kategorii produktów, na które można wykorzystać voucher,
- warunku zrobienia zakupów za minimalną kwotę, która przewyższała wartość vouchera,
- limicie jednego vouchera na osobę,
- limicie zwrotu przy produktach na wagę
– można było dowiedzieć się tylko z regulaminu na stronie biedronka.pl, tablicy ogłoszeń (zazwyczaj umieszczonej za linią kas) lub dopiero z vouchera – otrzymywanego po zrobieniu zakupów.
– Przedsiębiorca w przekazie reklamowym zachęcającym do zrobienia zakupów pominął bardzo istotne informacje i warunki akcji promocyjnych, w tym ich ograniczenia. Wskazywał, że produkty można kupić „za darmo”, a voucher określał jako „gratis”. Mogło to spowodować, że konsumenci podjęli decyzję o skorzystaniu z promocji. Z myślą o tym, że zaoszczędzą na produktach, które sami będą mogli swobodnie wybrać. Selekcja treści reklamowych i sposób ich prezentowania nie może wprowadzać konsumentów w błąd. Przekaz marketingowy powinien zawierać informacje najważniejsze z punktu widzenia konsumentów, tak żeby nie musieli docierać do nich samodzielnie. Przedsiębiorcy mają obowiązek przekazywać je we właściwym czasie, czytelnie i jednoznacznie – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK .
Zgromadzony materiał dowodowy wykazał, że przedsiębiorca umyślnie naruszył zbiorowe interesów konsumentów podczas akcji „Specjalna Środa” i „Walentynkowa Środa”.
Decyzja UOKiK nie jest prawomocna. Spółka możne złożyć odwołanie do sądu.

