Reklama Reserved, w której Amerykanka szuka chłopaka z Polski, niezgodna z Kodeksem etyki reklamy
  • 1
  • 0
27.09.2017

Reklama Reserved, w której Amerykanka szuka chłopaka z Polski, niezgodna z Kodeksem etyki reklamy

Komisja Etyki Reklamy rozpatrzyła skargi, jakie wpłynęły na internetową reklamę marki odzieżowej Reserved (LPP). Uznała, że film, w którym aktorka przekonuje, że poszukuje chłopaka poznanego podczas koncertu w Polsce, narusza normy Kodeksu etyki reklamy.

W marcu w kanale Dee Deee.002 w serwisie YouTube pojawił się materiał wideo. Młoda Amerykanka przekonywała w nim, że podczas pobytu w Polsce na jednym z koncertów poznała chłopaka o imieniu Wojciech. Tłumaczyła, że zgubiła go w tłumie, zanim zdążyli wymienić się numerami telefonu.

W poszukiwania Wojtka z Warszawy zaangażowali się internauci. Publikacje pojawiały się w mediach, temat podchwycili vlogerzy. 22 marca okazało się, że jest to akcja marketingowa, za którą stoi marka Reserved wspierana przez agencję Warsaw Creatives.

Skarżący zwracali uwagę, że marka grała na uczuciach, by rozprzestrzeniać reklamę viralowo. Podkreślali również, że reklamodawca z pełną premedytacją wykorzystał naiwność odbiorców, ich życzliwość i gotowość do niesienia innym ludziom pomocy.

Wyszczególniono także, dlaczego jest to wyjątkowo szkodliwe i naganne. Przede wszystkim tego rodzaju przekaz internetowy jest nieocenionym środkiem pomocy w odszukiwaniu różnych osób, m.in. zaginionych w tragicznych okolicznościach. Zdarza się też, że służy on innym powszechnie akceptowanym celom społecznym. Nie powinno się wykorzystywać dobrych zwyczajów w Sieci do osiągania zysków, które mogą być osiągnięte w sposób zgodny z prawem i dobrymi obyczajami – twierdzili skarżący.

Skarżony nie uczestniczył w posiedzeniu. Nie złożył też pisemnej odpowiedzi na skargi. Zespół orzekający KER stwierdził, że przekaz w formie viralowej wypełnia definicję reklamy przyjętą w Kodeksie etyki reklamy. Dotyczą go także wytyczne EASA w kwestii najlepszych praktyk w komunikacji marketingowej. Komisja podzieliła zarzuty skarżących, uznając, że w reklamie tej przekroczono dopuszczalne granice obyczajowe.

Uznano również, że reklama nie była prowadzona w poczuciu odpowiedzialności społecznej i może nadużywać zaufania odbiorców. Zespół orzekający zauważył, że w reklamie nieoznaczonej jednoznacznie jako przekaz marketingowy zawarto historię opartą na motywie potrzeby niesienia pomocy.

Podkreślił przy tym, że taka praktyka może w przyszłości spowodować większą zachowawczość odbiorców i brak zaufania do apeli społecznych będących inspiracją dla ocenianej reklamy. Mogą również zniechęcać do angażowania się w działania społeczne.

W sferach tak wrażliwych, jak uczucia ludzkie oraz nawoływanie do pomocy i zaangażowania się odbiorców, należy zachować wzmożoną staranność w komunikacji reklamowe – zwrócił uwagę zespół orzekający. Jest to szczególnie istotne w obliczu narastającego zjawiska fake news.

Marcin_ITIQ

3 tygodnie temu

I co z tego jakas kara finansowa?

27 września 2017

Czytaj także
Reklama
Czytaj także
Reklama