Paweł Tkaczyk: „Grywalizacja. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych”
  • 0
  • 0
31.01.2012

Paweł Tkaczyk: „Grywalizacja. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych”

Grywalizacja to przyszłość marketingu, która zbliża się wielkimi krokami. „Harvard Business Review” uznał ją za jeden z najważniejszych trendów marketingowych drugiej dekady XXI wieku.

Dzięki książce Pawła Tkaczyka można poznać temat grywalizacji poziom po poziomie – od teorii gier, poprzez obowiązujące w nich zasady i towarzyszące im historie, aż po zastosowania powiązanych z nimi zjawisk, takich jak choćby social graph.

Autor dostarcza narzędzi, dzięki którym można stworzyć swoją własną marketingową grę i skłonić ludzi do tego, by zechcieli w nią grać.

O autorze:

Paweł Tkaczyk od dziesięciu lat prowadzi firmę Midea. Pracował m.in. dla takich firm, jak Agora, Orlen Oil czy Citibank. Jest specjalistą nowoczesnego marketingu i brandingu.

„Grywalizacja. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych”
Paweł Tkaczyk
ISBN: 978-83-246-3624-2
Liczba stron: 160

Fragment książki:

Radek ma 27 lat, krótkie, ciemne włosy i nadwagę. Nie jest otyły, ale – jak mówi jego żona – misiowaty. „Chcesz otyłego? Powinieneś mnie zobaczyć dwa lata temu!”, mówi i wysyła mi zdjęcie. Nie spotkaliśmy się osobiście, rozmawiamy przez Skype’a. Znalazłem Radka na Facebooku, kiedy szukałem więcej informacji o pewnej ciekawej formie spędzania wolnego czasu.

„Wiem, że powinienem więcej się ruszać. Ale siłownia to nie dla mnie. Próbowałem. Tupanie w jednym miejscu przez godzinę było dla mnie czynnością pozbawioną sensu. Celu, rozumiesz?”. Doskonale go rozumiem, sam nie przepadam za siłownią, a na rowerze jeżdżę wtedy, kiedy mam dokąd jechać.

„Chodzenie w góry – to już lepiej. Idziesz na szczyt po to, żeby… no, dojść na szczyt. W sumie to podczas którejś górskiej wędrówki podłapałem bakcyla. Wybraliśmy się z żoną do Karpacza na weekend. Wiesz, połazić po górach, potem trochę się rozerwać. Podczas któregoś postoju w schronisku, nie pamiętam już którym, zaprzyjaźniliśmy się z parą w naszym wieku. Oni też wędrowali, nawet mieli mapę.

I właśnie ta mapa mnie zaciekawiła. To nie było coś, co kupuje się tu w kioskach, mieli wydruk z komputera z opisem konkretnego miejsca, którego szukali. Mówili, że tam było coś schowane. Szli w kierunku Pielgrzymów, więc zabraliśmy się z nimi”.

Radek przesyła mi link z opisem miejsca, do którego szli jego nowi znajomi. Czytam: „Żółty szlak poprowadzony został między Pielgrzymem wschodnim a środkowym. Aby znaleźć skrytkę, należy obejść środkowego Pielgrzyma, przejść przez lasek do zachodniego Pielgrzyma i obejść go wzdłuż zachodniej ściany w kierunku północnym. W miejscu, gdzie kończy się ciąg skał, znajduje się samotna skała o wysokości 5 – 6 m. Przejdź pod wiszącą skałą na jej północno-zachodni narożnik. Tam ukryta jest skrzynka”.

Brzmi jak poszukiwanie skarbów, w które bawiłeś się w dzieciństwie, Czytelniku? Cóż, to prawie to samo, choć skarby są nieco… inne. W chwili, kiedy piszę te słowa, w skrzynce – według opisu na stronie – znajdują się: maskotka owieczka, klamerka do włosów, zestaw kluczy imbusowych oraz logbook. Ten ostatni to książka, do której możesz wpisać datę i godzinę odnalezienia skrzynki, a potem… odłożyć ją na miejsce.

To właśnie uczyniła para nowych znajomych Radka i jego żony. Zabawa – jak się dowiedzieli – nazywa się geocaching i polega na znajdowaniu skrzynek ukrytych w różnych miejscach. Nie dla skarbów w nich ukrytych, ale dla samej radości ich odnajdywania, dla radości wędrowania.

Geocaching nie jest tylko dla ludzi wędrujących po górach. Skrytek z nagrodami jest tak dużo, że każdy znajdzie coś dla siebie. Na stronie Geocaching Polska (www.geocaching.org.pl) możesz filtrować skrytki, do których chcesz dojść.

Możesz na przykład zażyczyć sobie skrytki w pobliżu miejsca na biwak lub ognisko albo w niebezpiecznej okolicy. Możesz sobie zażyczyć takiej skrytki, której najlepiej szukać podczas nocnej wędrówki. „Amerykanie mają nawet skrytki drive-thru!”, informuje mnie Radek. Nie mogę wyjść z podziwu.

Radek zaczął chodzić po górach, bo chciał zrzucić zbędne kilogramy. Jednak waga spada powoli, a chodzenie, wspinanie się, bieganie czy inna forma aktywności fizycznej są męczące i mało przyjemne. Chodzenie po górach, żeby schudnąć, brzmi jak praca.

Zmiana swojego życia na takie, w którym jest więcej pracy, generalnie budzi opór. W każdym. Jak sobie radzić z wprowadzaniem zmian?

Książkę można nabyć w księgarni Onepress.pl

redakcja

5 lat temu

Wyniki konkursu z newslettera z 1 marca

Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie. Książki otrzymają: Anna Dowejko-Kuklińska, Anna Para, Piotr Kowalski, Kamil Kuć. Zwycięzcom gratulujemy.

31 stycznia 2012

30 stycznia 2012

Reklama
Reklama