Największe trudności w firmowych działach content marketingu
  • 0
  • 0
7.02.2019

Największe trudności w firmowych działach content marketingu

Zrekrutowanie właściwych osób to największy problem w budowaniu zespołów in-house – twierdzi anonimowy content marketing director przepytany przez magazyn „Digiday”. Jak dodaje, łatwo jest przeoczyć czyjąś osobowość, patrząc wąsko przez pryzmat umiejętności.

Za największe problemy działów in-house ds. content marketingu rozmówca „Digiday” uznał:

Rekrutowanie właściwych osób
Agencje zajmujące się content marketingiem są bardziej pociągające dla branżowych talentów, ponieważ oferują pracę przy różnych markach. Zespoły in-house obsługują co prawda wiele submarek, ale w zasadzie skupiają się na jednym przekazie.

Najtrudniejszym obszarem przy zatrudnianiu nowych osób do wewnętrznego działu content marketingu wcale nie są umiejętności kandydata. Wiele można natomiast przeoczyć, jeśli chodzi o osobowość. Tymczasem w niewielkim zespole wyjątkowo potrzeba osób, które potrafią pracować pod presją czasu. Oprócz tego atmosfera musi być na tyle luźna, by każdy mógł przyjść i porozmawiać, gdy natrafi na problem.

Kolejnym częstym problemem w małych zespołach, w których dodatkowo nie ma ścisłej hierarchii zarządczej, staje się ego zatrudnionych. Ponadto specjaliści marketingu z innych firmowych działów mają własne priorytety i nie chcą iść na kompromis z wewnętrznymi kreatorami treści. W rezultacie ci ostatni nierzadko dostają się na linię ognia między zespołem marketingu i komunikacji. Jedni chcą zrobić coś zakłócającego porządek rzeczy, drudzy woleliby zachować dotychczasowy profil. Nie pomaga też fakt, że zespół in-house jest przerzucany pomiędzy różnymi działami firmy.

Pokazanie szefom wartości prowadzonych prac
Szefowie łatwo mogą oceniać wartość np. wideo tworzonego in-house poprzez liczbę wyświetleń lub ruch na stronie. Trudniej jest im zobaczyć, jak treści wpływają na markę w ujęciu długoterminowym.

Wobec tego wewnętrzny content marketing director musi nieźle się napocić, aby wykazać przed firmowymi decydentami wartość pracy swojego zespołu. Oczekuje się od niego, że zademonstruje, jak treści tworzą dla firmy wartość, która nie przyniesie natychmiastowego zwrotu, ale z czasem będzie miała wpływ na markę.

Nie ma sposobu, by to pokazać na liczbach. Pomocne może być porównywanie pracy contentowego zespołu in-house do tego, czym zajmuje się dział PR. Jego działania też nie zawsze mają bezpośredni wpływ na wyniki firmy, ale wciąż są wartościowe.

Zatrzymywanie talentów
Działy in-house szkolą twórców treści, którzy odchodzą, gdy osiągną pewien poziom – stwierdza rozmówca branżowego magazynu. Zespoły wewnętrzne nie mają odpowiednich budżetów, by konkurować z agencjami contentowymi. Nie stwarzają też wielkiego pola do popisu dla prawdziwych talentów – konkluduje.

Źródło: www.digiday.com

7 lutego 2019

  • 0
  • 3
  • 0
  • 0
  • 0
7.02.2019

Jak media mówią o PR? Raport inicjatywy „PR. Bez komentarza”

PR jest pojęciem od lat zadomowionym w polskiej debacie publicznej. Jak pokazują badania koalicji środowiska public relations, najczęściej termin ten używany jest niezgodnie z definicją, która zakłada kształtowanie trwałych relacji pomiędzy organizacją a jej interesariuszami. W raporcie będącym częścią kampanii „PR. Bez komentarza” podsumowano przekazy medialne dotyczące PR z okresu od 1 maja do 31 października 2018 r.