- 1
- 1
„Daj sobie spokój. Czeka u psychologa” – kampania społeczna Instytutu Psychologii PAN
Kampania „Daj sobie spokój. Czeka u psychologa” Instytutu Psychologii PAN ma oswajać w społecznej świadomości pomoc psychologiczną, a także zachęcać do zrobienia pierwszego kroku – zanim trudności urosną. Hasło kampanii jest celowo przewrotne.
„Daj sobie spokój” w polszczyźnie potocznej oznacza: odpuść, nie zajmuj się tym. Tu znaczy coś dokładnie odwrotnego: zajmij się sobą, zadbaj o własny wewnętrzny spokój. Także z pomocą psychologa.
Centralnym punktem kampanii jest spot edukacyjny, który pokazuje, że gabinet psychologa nie musi być przestrzenią obcą i budzącą lęk.
Spotowi towarzyszą działania z influencerkami i influencerami, seria treści edukacyjnych w mediach społecznościowych oraz działania w przestrzeni miejskiej we współpracy z AK Media Dystrybucja. Wszystko po to, żeby temat zdrowia psychicznego trafił tam, gdzie Polki i Polacy realnie spędzają czas.
Raport, który spina całość
Kampania nie powstała w próżni. Poprzedził ją cykl badań ilościowych i jakościowych, w tym testy komunikacji. Każde z nich odpowiadało na inne pytanie:
- jak naprawdę czują się Polki i Polacy,
- co ich powstrzymuje przed terapią,
- jak różnią się postawy zależnie od grupy społecznej,
- jak mówić o pomocy psychologicznej, żeby kogokolwiek przekonać.
Najnowszy, podsumowujący raport IP PAN łączy te wątki. Wnioski są niewygodne. Większość z nas mówi, że jest „w porządku”. Gdy jednak schodzimy poziom niżej, do konkretnych pytań o sen, zmęczenie, lęk czy samotność, obraz się rozsypuje. Strategią pierwszego wyboru pozostaje przeczekanie. Po pomoc sięgamy dopiero wtedy, kiedy dochodzimy do ściany.
– Najtrudniejsze często nie jest samo dotarcie do gabinetu, tylko wewnętrzna zgoda na to, żeby tam pójść. Dlatego ta kampania nie zaczyna się od diagnoz i statystyk. Zaczyna się od języka, który ludzie rozpoznają jako swój – mówi prof. Marta Marchlewska z Instytutu Psychologii PAN.
Klasa społeczna ma znaczenie
Jednym z najważniejszych ustaleń programu badawczego jest to, że gotowość do skorzystania z pomocy psychologicznej jest różna w zależności od klasy społecznej. Osoby z tzw. niższych klas społecznych częściej żyją w trybie przetrwania. Problem psychiczny rzadziej zostaje nazwany. Klasa średnia mierzy się z innym napięciem: ma zasoby i aspiracje, ale boi się ich utraty, co samo w sobie staje się obciążeniem. Osoby wyżej w strukturze społecznej zwykle mają więcej narzędzi – czas, wiedzę, język – żeby zauważyć u siebie pierwsze sygnały i potraktować je poważnie. A nawet gdy nie zmagają się z problemami, to traktują te narzędzia jako szansę na rozwój.
Język, który nie odpycha
Część badań eksperymentalnych w projekcie sprawdzała, jak różne typy komunikatów o zdrowiu psychicznym faktycznie działają. Wyniki są jednoznaczne: komunikaty zbyt ogólne ślizgają się po odbiorcy. Te oparte na historiach celebrytów oddalają psychologię od codzienności. Te, które wzmacniają etos „radzenia sobie samemu”, utrudniają zrobienie pierwszego kroku.
Działa coś innego – komunikat osadzony w codzienności, pokazujący, że trudności są zwyczajne, a sięganie po pomoc jest racjonalne. Tym tropem poszła kampania „Daj sobie spokój. Czeka u psychologa”.
Kampanię przygotowała agencja All Hands.

