Sprzedany, nie wstrząśniętySprzedany, nie wstrząśniętySprzedany, nie wstrząśniętySprzedany, nie wstrząśnięty
Przygody Jamesa Bonda z piwem w miejsce martini (fot. kadr ze spotu Heinekena)

Sprzedany, nie wstrząśnięty

Sprzedany, nie wstrząśnięty
Jakub Müller

Jakub Müller

-

redaktor, Marketing przy Kawie

Jakub Müller

Jakub Müller

redaktor
Marketing przy Kawie

W branży marketingowej działa od 2005 roku. Autor kilkuset artykułów, felietonów, analiz i wywiadów w mediach internetowych i drukowanych. Współtwórca strategii marketingowych i prelegent na konferencjach branżowych. Wykładowca studiów podyplomowych z zakresu mediów i CSR-u.

„Ian Fleming przewróciłby się w grobie” – napisał jeden z fanów na wieść o tym, że James Bond w nowym filmie wybrał piwo zamiast martini. Producenci i marki są zadowoleni. Pojawia się jednak pytanie o granice skuteczności product placement w filmie, w który wciśnięto tyle komercyjnych produktów.

Wściekłość fanów Jamesa Bonda na wieść o umowie producentów najnowszej części przygód agenta 007 z koncernem Heineken była sroga. Nie złagodziła jej nawet świetna reklama tej marki, której konsultantem był sam reżyser „Skyfall”, Sam Mendes.

Akcję rozpoczyna pościg na zaśnieżonym peronie stacji kolejowej. W rytm bondowskiego motywu muzycznego szybko przenosi się on na przyjęcie w luksusowym pociągu.

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się