Może aplikację do tego?Może aplikację do tego?Może aplikację do tego?Może aplikację do tego?
Niełatwo jest ściągnąć uwagę na aplikację... (źr. Volkswagen – The Connected Dog)

Może aplikację do tego?

Może aplikację do tego?
Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

-

dziennikarz, Marketing przy Kawie

Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

dziennikarz
Marketing przy Kawie

Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, na co dzień pisze o wszystkim, co związane z motoryzacją. Zafascynowany nowoczesnymi technologiami, fotografią oraz rynkiem gier komputerowych. W wolnym czasie (którego ma coraz mniej) przechodzi kolejne gry RPG lub nadgania serialowe zaległości.

Polskich konsumentów trudno na razie nazwać maniakami aplikacji mobilnych. Tym bardziej można się spodziewać, że marki będą próbowały przekonać ich do swoich rozwiązań, kusząc nowymi, czasem zaskakującymi udogodnieniami. Inspirujących przykładów ze świata nie brakuje.

Firmowych aplikacji jest już mnóstwo i niełatwo zwrócić uwagę potencjalnych użytkowników akurat na swoje rozwiązanie. Aplikacja „My Volkswagen” wykorzystuje ideę rozległego połączenia telefonu z samochodem.
Aplikacja do promowania aplikacji
Aby o tym przypomnieć, marka (we współpracy z agencją Achtung) przedstawiła… inną aplikację. Pozwala ona – przynajmniej w teorii – przejąć zdalną kontrolę nad psem.

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się