Mikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrałMikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrałMikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrałMikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrał
Rebtel – na Wrocławiu się zaczęło i skończyło (fot. kadr ze spotu)

Mikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrał

Mikroambasador, czyli dlaczego Ben & Jerry’s wygrał, a Rebtel przegrał
AdvertisementAdvertisement
Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

-

dziennikarz, Marketing przy Kawie

Mateusz Lubczański

Mateusz Lubczański

dziennikarz
Marketing przy Kawie

Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, na co dzień pisze o wszystkim, co związane z motoryzacją. Zafascynowany nowoczesnymi technologiami, fotografią oraz rynkiem gier komputerowych. W wolnym czasie (którego ma coraz mniej) przechodzi kolejne gry RPG lub nadgania serialowe zaległości.

Takie marki jak Ben & Jerry’s (lody) czy Nyx (kosmetyki) wypromowały się dzięki dużej liczbie zwykłych konsumentów, którzy stawali się ich ambasadorami. Podobny efekt na naszym rynku próbowała osiągnąć szwedzka marka telekomunikacyjna Rebtel. Dlaczego przegrała?

Korzystanie z pomocy influencerów, czyli gwiazd internetu, wokół których skupiona jest społeczność fanów, jest drogie. Stawki tych, którzy mają największe zasięgi, dorównują stawkom tradycyjnych gwiazd. Nowe marki próbują więc tańszych działań. Rekrutują ambasadorów spośród zwykłych konsumentów, tyle że aktywnych w internecie i mających wielu znajomych.

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się