Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?

Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?

Gwiezdne Wojny, horror, spot porównawczy – jak nawiązać do mistrza reklamowych wzruszeń?
Martyna Bienias

Martyna Bienias

-

dziennikarz, Marketing przy Kawie

Martyna Bienias

Martyna Bienias

dziennikarz
Marketing przy Kawie

Świąteczna reklama „The Man on the Moon” marki John Lewis bije rekordy oglądalności. Czy inne marki prześcigają się we wzruszających spotach, by jej dorównać? Nie. Parodiują ją, a twórców pierwowzoru zaklinają: „Nie pozywajcie nas, są święta...”.

Agencja Adam&Eve DDB London zdążyła nas już przyzwyczaić, że świąteczny spot sieci domów towarowych John Lewis to coś, na co warto czekać. Zapewne nas poruszy i urzeknie jako majstersztyk stopniowania emocji, wykorzystania muzyki, a przy tym pokaz dobrej operatorskiej lub animatorskiej roboty.

Na przykład w ubiegłym roku była to historia pingwinka tęskniącego za miłością, a dwa lata temu opowieść o niedźwiedziu polarnym, który prawie przespał święta (zobacz więcej: Animować – to znaczy pobudzać).

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się