Agent AI w e-commerce: warto go wdrożyć czy nie? - Marketing przy Kawie
Agent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodziAgent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodziAgent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodziAgent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodzi
Nie taki agent straszny – byle (przynajmniej na razie) pozostawał na zapleczu (Pexels)

Agent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodzi

Agent AI w e-commerce: gdzie naprawdę oszczędza czas, a gdzie szkodzi
Norbert Sobala

Norbert Sobala

-

, Klevio.pl

Norbert Sobala

Norbert Sobala

Klevio.pl

Od 8 lat w e-commerce. Zaczynał od własnego sklepu, gdzie sam pakował paczki i obsługiwał zwroty. Dziś buduje narzędzia i agentów AI, którzy realnie pomagają w codziennej operacji e-commerce. Tworzy rozwiązania, które mają rozwiązać konkretny problem, a nie zrobić wrażenie na slajdzie. Działa pod marką Klevio.pl.

„Wdrażamy agenta AI” – to zdanie w ostatnim roku padało na co drugim spotkaniu w e-commerce. Brzmi nowocześnie i każdy chce mieć to u siebie w firmie. Kłopot w tym, że między tym, co sprzedaje się na slajdzie, a tym, co naprawdę działa w sklepie, jest przepaść.

Piszę o tym nie z pozycji obserwatora trendów. Sam zacząłem od siebie. Na co dzień pracuję z agentem wpiętym w pocztę, fakturowanie, dane sprzedażowe i reklamy. Agent AI wyręcza mnie w powtarzalnych zadaniach. Na co dzień pracuję też ze sklepami i ich zapleczem, gdzie liczy się marża i czas zespołu, a nie efekt „wow”.

Zacznę od rozróżnienia, bo z niego bierze się większość błędów.

Obecnie możesz przeczytać
1 artykuł dziennie

Zarejestruj się bezpłatnie, aby otrzymać dostęp do

4915 artykułów, newslettera

oraz informacji handlowych m.in. o wydarzeniach branżowych, usługach czy produktach wspierających marketing.

Masz już konto? Zaloguj się

Rejestracja

Podobał Ci się artykuł?

Wesprzyj naszych redaktorów i dziennikarzy, stawiając dużą czarną.


Postaw mi kawę na buycoffee.to